Mladić zestarzał się i schudł

Mladić zestarzał się i schudł

Dodano:   /  Zmieniono: 
Serbska prasa szeroko opisuje okoliczności i przebieg aresztowania byłego dowódcy sił Serbów bośniackich Ratko Mladicia. Na pierwszych stronach gazet opublikowano jego aktualne zdjęcie. Media donoszą, że generał zestarzał się i schudł.
Zdjęcia Mladicia - pierwsze od czasów ucieczki po zakończeniu wojny w Bośni i Hercegowinie z lat 1992-95 - opublikowały dzienniki "Blic" i "Politika". Popołudniówka "Veczernje Novosti" w wydaniu specjalnym poświęca aresztowanemu aż osiem stron.

Odpierając informacje adwokata Mladicia, Milosza Szaljicia, według którego generał jest "w złym stanie psychofizycznym", dziennik "Blic" zapewnia, że "jest on w stanie się komunikować", a nawet "niekiedy jest arogancki". Gazeta powołuje się na źródła zbliżone do specjalnego sądu serbskiego ds. zbrodni wojennych w Belgradzie, przed którym Mladić miał być przesłuchiwany. Przesłuchanie jednak przerwano w powodu złego stanu zdrowia zatrzymanego. Według gazety "Blic", były dowódca sił Serbów bośniackich powiedział lekarzom, którzy go otaczali: "nie bójcie się, Mladić nie zawiedzie Mladicia", dając do zrozumienia, że nie ma zamiaru odebrać sobie życia.

Wiele gazet informuje, że Mladić ukrywał się jako Milorad Komadić. Informację tę zdementował jednak serbski minister spraw wewnętrznych Ivica Daczić, mówiąc że generał miał dokumenty na swoje nazwisko, z czego jeden stracił ważność. Ratko Mladić żył w ostatnim czasie w domu swojego kuzyna w miasteczku Lazarevo w pobliżu Zrenjanina, położonego ok. 80 km na północny wschód od Belgradu.

"Mladić nie stawiał oporu podczas aresztowania", choć miał przy sobie dwa pistolety - napisał "Blic". Z kolei czasopismo "Kurir" podało, że "Mladić ma problemy z mówieniem, a jedna ręka mu drży. Sąsiad pomagał mu się ubrać".

"Ociężałym i powolnym krokiem Mladić stanął przed sędzią trybunału ds. zbrodni wojennych, zmieniony nie do poznania i naznaczony wiekiem. Wielokrotnie jednak powtarzał, że nie uznaje oenzetowskiego trybunału w Hadze" - relacjonował z kolei dziennik "Danas".

PAP

+
 0

Czytaj także