"Samochody płonące w Berlinie to terroryzm"

"Samochody płonące w Berlinie to terroryzm"

Dodano:   /  Zmieniono: 
Dziewięć samochodów spłonęło w nocy z 17 na 18 sierpnia na ulicach Berlina. Plaga podpaleń nie ustaje, choć policja wzmocniła patrole. - To pierwszy stopień do terroryzmu - ostrzegł polityk socjaldemokracji Dieter Wiefelspuetz w rozmowie z dziennikiem "Bild".
Od 15 sierpnia nieznani sprawcy zniszczyli w Berlinie ponad 40 samochodów, przede wszystkim w mieszczańskiej i spokojnej dzielnicy Charlottenburg. Celem wandali są często drogie mercedesy i BMW, ale płoną także tańsze auta, które nie mogłyby uchodzić za symbol luksusu. Dlatego coraz rzadziej mówi się o politycznych motywach podpaleń, które dotychczas uważano za formę protestów lewackich grup przeciwko kapitalizmowi oraz gentryfikacji uboższych dzielnic miasta.

Policja na razie jest bezradna wobec podpalaczy. W nocy z 17 na 18 sierpnia ulice Berlina patrolowało około 150 funkcjonariuszy, a także śmigłowiec, wyposażony w kamerę termowizyjną. Nie udało się jednak wytropić wandali. Seria podpaleń samochodów staje się tymczasem tematem kampanii przed wyborami do parlamentu Berlina, które odbędą się 16 września. Lokalna opozycja i policyjne związki zawodowe zarzucają rządzącym w Berlinie socjaldemokratom i Lewicy, że drastyczne cięcia w wydatkach na policję utrudniają walkę z chuliganami.

- W żadnym innym kraju związkowym Niemiec nie było w ostatniej dekadzie tak dużych redukcji personalnych w policji, jakie miały miejsce w Berlinie. To się teraz mści - ocenił polityk chadecji Wolfgang Bosbach w telewizji N24. - Bezpieczeństwo ludzi jest dla nas absolutnym priorytetem. Dlatego pożar na ulicach Berlina będzie dla nas tematem kampanii wyborczej - podkreślił w rozmowie z "Die Welt" lider berlińskiej chadecji Frank Henkel. - Ludzie coraz bardziej obawiają się o swoje bezpieczeństwo i swoją własność, ale rząd socjaldemokratów i Lewicy zostawia ich na lodzie i nie robi nic, by poprawić sytuację - dodał. Zdaniem Henkela w stolicy Niemiec nastąpił "dramatyczny upadek obyczajów". W przyszłym tygodniu chadecy zamierzają okleić Berlin wielkoformatowymi plakatami wyborczymi, ze zdjęciem płonącego samochodu.

Socjaldemokratyczny burmistrz Berlina Klaus Wowereit potępił "chory wandalizm". - Podpalenia samochodów to przestępstwo, które musi być konsekwentnie ścigane - powiedział. Burmistrz wezwał też mieszkańców stolicy Niemiec, by zachowali czujność i informowali policję, gdy zauważą podejrzaną sytuację.

PAP