Regulacje UE dopuszczają maksymalnie 2 proc. uchybień przy wnioskach o pieniądze z programu - tymczasem w polskich jest ich 3,7 proc. Za błędy odpowiada Ministerstwo Rozwoju Regionalnego, które powinno było skorygować ewentualne nieprawidłowości we wnioskach przygotowanych przez beneficjentów – stwierdza dziennik. Polska ma teraz trzy miesiące na wyjaśnienie błędów i ich naprawienie, co nie będzie łatwe, bo niekiedy trzeba od nowa przeprowadzić procedurę zamówień publicznych, które zostały już rozstrzygnięte i zrealizowane.
Do czasu wyjaśnienia wątpliwości Bruksela nie przyjmie nowych wniosków w ramach programu, co oznacza, że suma zaległych płatności może jeszcze wzrosnąć. Jeśli Polska nie naprawi błędów w ustalonym terminie, płatności zostaną zamrożone na wiele miesięcy, co byłoby poważnym problemem dla budżetu państwa - beneficjenci otrzymali już bowiem od rządu zwrot pieniędzy wyłożonych na realizację programu. Rzecznik KE uspokaja jednak, że na tym etapie decyzja Komisji Europejskiej nie oznacza ostatecznej utraty funduszy.