Dzieci zginęły, bo ktoś odwrócił uwagę kierowcy?

Dzieci zginęły, bo ktoś odwrócił uwagę kierowcy?

Dodano:   /  Zmieniono: 1
Śledztwo w sprawie tragicznego wypadku z marca, kiedy autokar z dziećmi z Belgii rozbił się w Szwajcarii, skupia się na ewentualnym błędzie lub chorobie kierowcy. Szwajcarska prokuratura wykluczyła błąd techniczny - podał dziennik "La Libre Belgique".

Powołując się na szwajcarskiego prokuratora Oliviera Elsiga gazeta podaje, że na końcowym odcinku jazdy autobusu, czyli ok. 75 metrach, śledztwo nie wykryło żadnych śladów hamowania, co zdaniem śledczych, każe zadawać pytania o zachowanie kierowcy. Wcześniej śledczy wykluczyli usterkę techniczną autobusu lub problem wewnątrz pojazdu, defekt szosy oraz zbyt dużą prędkość. W wypadku zginęło 28 osób. - Od tej pory skłaniamy się w śledztwie ku przyczynie związanej z kierowcą - poinformował prokurator. Chodzi o ewentualną chorobę lub odwrócenie uwagi 34-letniego mężczyzny, który zasiadł za kierownicą dwie minuty przed tym, jak pojazd wpadł na betonową ścianę w tunelu. Zarazem, po wstępnych wynikach sekcji zwłok kierowcy wykluczono u niego atak serca i upojenie alkoholowe. Ustalono też, że nie doszło do przekroczenia prędkości - dozwolona prędkość w tunelu to 100 km/godzinę.

Śledczy będą więc koncentrować się na innych możliwych przyczynach, jak choroba lub odwrócenie uwagi. Testy toksykologiczne mają ustalić ewentualną obecność leków, których efekt może utrzymywać się przez wiele godzin. Rezultaty badań mają być znane do końca lata.

13 marca autokar z uczniami belgijskich szkół uderzył w ścianę tunelu na autostradzie w kantonie Valais (niem. Wallis) w Szwajcarii, skąd dzieci wracały do Belgii z nart. W autobusie były 52 osoby. Z nieznanych przyczyn pojazd zjechał na prawo i uderzył czołowo w betonową ścianę zatoki awaryjnej. Zginęło 22 uczniów i sześć osób dorosłych, w tym dwóch kierowców.

PAP
 1

Czytaj także