Na kredyt mieszkaniowy trzeba czekać nawet półtora miesiąca. Banki nie są w stanie rozpatrzyć dziesiątków tysięcy wniosków, które dostały w ostatnich miesiącach - informuje "Rzeczpospolita" w tekście "Kredytowy zator w bankach". Powody są dwa. Popyt na mieszkania rośnie tak szybko, że bankowcy mają coraz większe problemy z rozpatrzeniem wniosków o pożyczki. Zatory w bankach pogłębiło też wprowadzone od lipca ograniczenie w udzielaniu kredytów w walutach obcych. W czerwcu Bank Millennium dostał 6200 wniosków o kredyt mieszkaniowy. To blisko dwa razy więcej niż w marcu. Dlatego też ci, którzy chcą pożyczyć złotówki albo inne waluty od tego banku, muszą uzbroić się w cierpliwość. Pracownik Millennium może do nich zadzwonić dopiero po 5 - 6 tygodniach od złożenia wniosku. Podobna sytuacja jest w Banku BPH. Prośbami o kredyt zostały zalane również PKO BP i Dom Bank. Doradcy finansowi, którzy współpracują na co dzień z co najmniej kilkunastoma bankami, twierdzą, że z obecną sytuacją dobrze radzą sobie GE Money Bank, MultiBank i Santander Consumer Bank. - Niektóre banki nie są przygotowane do zweryfikowania lawiny wniosków. Teraz nie mogą się spod niej wygrzebać - mówi Paweł Adamiak, członek zarządu Domu Kredytowego Notus. Aż takiego boomu w pożyczkach mieszkaniowych jeszcze dotychczas nie było. - Zawsze na wiosnę zainteresowanie mieszkaniami, a tym samym kredytami hipotecznymi jest większe. Ale ten rok jest wyjątkowy - tłumaczy Agnieszka Nachyła, dyrektor Departamentu Marketingu i Rozwoju Bankowości Hipotecznej w Banku Millennium.
Kredytowy zator w bankach
Dodano: / Zmieniono: