Amerykański generał oświadczył w tym tygodniu, że "wróg wycofuje się na wszystkich frontach". Utrzymuje, że od startu międzynarodowej operacji w Iraku i Syrii zabito 45 tys. bojowników Państwa Islamskiego. MacFarland zapewnia, że zmniejsza się zarówno morale, jak i ilość walczących dżihadystów. Informuje też o wyzwalaniu kolejnych regionów spod panowania Daesh. Lokalne siły przy wsparciu Amerykanów sukcesywnie oczyszczają kraj ze zbrodniarzy zrzeszonych pod flagą IS.
"To już długo nie potrwa"
– Mogę zdecydowanie powiedzieć, że jeżeli gdzieś wkraczamy, to przychodzi nam to o wiele łatwiej niż przed rokiem. Wróg nie walczy już tak zdecydowanie – mówił zgromadzonym na konferencji prasowej dziennikarzom. – Nie sądzę, żeby to wszystko długo jeszcze potrwało – ocenił. jego zdaniem w ciągu maksymalnie dwóch tygodni upadnie Mosul i będzie to "decydujący cios" w wojnie z Państwem Islamskim.
Obecnie siły amerykańskie pracują nad przywróceniem do użytku bazy lotniczej w Qayyarah na północy Iraku. Prezydent Barack Obama zatwierdził wysłanie kolejnych 560 osób do pracy w bazie.
Nieuchwytny cel?
Generał Sean MacFarland podkreślił jednak, że nawet całkowite oczyszczenie Iraku i Syrii z członków tzw. Państwa Islamskiego, nie zażegna ostatecznie niebezpieczeństwa stwarzanego przez Daesh.
– Sukces wojskowy w Iraku i Syrii niekoniecznie będzie oznaczał koniec Daesh. Możemy spodziewać się, że wróg będzie się adaptował, przekształcał w kierunku organizacji terrorystycznej, zdolnej do najkrwawszych ataków – powiedział.
