Wypadek limuzyny Władimira Putina. Nie żyje szofer prezydenta

Wypadek limuzyny Władimira Putina. Nie żyje szofer prezydenta

Dodano:   /  Zmieniono: 35
Kreml, Moskwa
Kreml, Moskwa / Źródło: Fotolia / travelbook
Jak podaje "Daily Mail" limuzyna Władmira Putina uczestniczyła w wypadku samochodowym. W wyniku zdarzenia zginął kierowca, który był prywatnym szoferem rosyjskiego prezydenta.

Do wypadku miało dojść w piątek 2 września w pobliżu Prospektu Kutuzowa, jednej z najbardziej ruchliwych ulic Moskwy. Prezydencki samochód marki BMW zderzył się czołowo z mercedesem, który z nadmierną prędkością wjechał na przeciwległy pas ruchu. Prywatny szofer Władimira Putina zginął na miejscu, natomiast 38-letni kierowca mercedesa został natychmiast przewieziony do szpitala. Z informacji udostępnionych przez służby medyczne wynika, że we wtorek 6 września miał on odzyskać przytomność. Rosyjski przywódca w trakcie wypadku przebywał na szczycie G-20 w Chinach.

Rosyjska administracja potwierdza doniesienia o wypadku

Informacja o wypadku została potwierdzona przez rzeczniczkę gabinetu politycznego rosyjskiego prezydenta Jelenę Kryłową. – Nasz pracownik był niezwykle doświadczony. Miał ponad 40 lat stażu pracy za kierownicą. Przez cały ten czas nie miał ani jednego wypadku, dlatego zazwyczaj powierzano mu najtrudniejsze zadania, również te, których nikt inny nie chciał wykonywać – tłumaczyła Kryłowa.

 35
  • adam40   IP
    cóż jako szofer .. za duzo wiedział.. i tyle w temacie ... a lewackie kanalie POniżej POkazują swoje IQ...
    • węszyciel spisków   IP
      Prawdziwy Putin udawał kierowcę a sobowtór przeżył w Chinach. Ha ! Najlepsza teoria :)
      • przemko189   IP
        Czy przypadkiem ta nasza narodowa kanalia Antoni nie maczał w tym palców?
        • na 100% !   IP
          Władimir Władimirowicz kazał go zabić, bo ten chciałgo sypać na temat jego imprez z prostytutkami, które kierowca przywoził Władimirowi Władimirowiczowi
          • Forever   IP
            Koleś usłyszał co nie powinien i miał "wypadek". Gdyby był prawnikiem to spadłby ze schodów, a gdyby był dziennikarzem to ołowica. Tam tak to działa - jaki zawód, taki koniec.

            Czytaj także