Lawina zeszła w mieście Mocoa w kolumbijskiej prowincji Putumayo. W jej wyniku przynajmniej 254 osoby zostały zabite, a kilkaset kolejnych rannych. Miejscowe szpitale z trudem radzą sobie z udzielaniem im pomocy. Nie wiadomo, ile osób jest zaginionych, jednak wstępny bilans to około 200 ludzi. Osunięcie się mas ziemi to efekt nocnych ulewnych deszczów, które nawiedziły region. Deszcz w ciągu kilku godzin doprowadził do wystąpienia rzek z koryt oraz osunięć błotnistej ziemi. Jak wskazano w komunikacie, opady jednej nocy równały się jednej trzeciej rocznej normy opadów w regionie.
– Mieszkańcy zostali zaskoczeni we śnie – poinformowały kolumbijskie władze. Jose Antonio Sanchez, burmistrz liczącego 350 tys. mieszkańców Mocoa, podał, że miasto zostało całkowicie odcięte od świata. Nie ma tam ani wody, ani elektryczności. Sorrel Aroca, gubernator regionu, ujął to inaczej. Poinformował, że część okolicy została dosłownie pogrzebana. Na miejsce zdarzenia skierowano około 1100 żołnierzy oraz funkcjonariuszy policji, którzy prowadzą akcję ratunkową oraz mają pomóc w udrożnieniu połączenia kraju z pozostałą częścią południowoamerykańskiego kraju.