Sprzeczne doniesienia ws. incydentu na Zapad 2017. Pieskow odmawia udzielenia odpowiedzi, armia pisze o prowokacji

Sprzeczne doniesienia ws. incydentu na Zapad 2017. Pieskow odmawia udzielenia odpowiedzi, armia pisze o prowokacji

Pocisk rakietowy uderza w ziemię
Pocisk rakietowy uderza w ziemię / Źródło: YouTube
Dwie osoby są hospitalizowane z powodu obrażeń jakie doznały, po tym jak helikopter KA-52 przypadkowo ostrzelał stanowisko obserwatorów ćwiczeń rosyjsko-białoruskich Zapad 2017. Na miejscu miało dojść także do wybuchu samochodów – informują rosyjskie i ukraińskie media. Rosyjska armia w oficjalnym oświadczeniu zaprzeczyła tym doniesieniom.

Informacje o zdarzeniu podają rosyjskie media powołując się na anonimowe źródło. Do wypadku dojść miało w niedzielę (17 września) albo w poniedziałek (18 września). W wyniku zdarzenia ranni mieli zostać dziennikarze, którzy przebywają obecnie w szpitalu. – Doszło do wybuchu co najmniej dwóch samochodów, dwie osoby są bardzo poważnie ranne, teraz hospitalizowane – przekazało źródło, które cytują media. – Ofiary to najprawdopodobniej dziennikarze, którzy obserwowali ćwiczenia Zapad 2017 – zaznaczono.

W sieci pojawiły się nagrania z miejsca zdarzenia. Widać na nich, jak jeden ze śmigłowców zrzuca kierowany pocisk rakietowy „powietrze-powietrze” w kierunku, w jaki skierowana jest kamera jednego dziennikarzy. Służba prasowa rosyjskiego wojska twierdzi, że nagranie nie zostało wykonane na ćwiczeniach Zapad 2017. Podano, że nikt nie ucierpiał, a z powodu awarii systemu celowania, rakieta trafiła w ciężarówkę.

Galeria:
Manewry Zapad'17. Rosyjskie MON ujawnia zdjęcia z ćwiczeń

Zachodni Okręg Wojskowy Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej zaprzeczył w oświadczeniu, że 18 września doszło do jakichkolwiek incydentów podczas manewrów Zapad 2017. „Wszystkie informacje, które pojawiają się w portalach społecznościowych, traktujące o dużej liczbie rannych i ostrzeleniu stanowisk dziennikarzy, wynikają z prowokacji lub głupoty danej osoby” – czytamy.

Pytany o sprawę rzecznik prasowy prezydenta Federacji Rosyjskiej Dmitrij Pieskow odmówił udzielenia odpowiedzi. – Właściwym adresatem tego pytania jest resort obrony – stwierdził.

Rosyjskie ministerstwo obrony przekazało, że w poniedziałek podczas ćwiczeń Zapad 2017 śmigłowce przeprowadzały symulację misji rozpoznawczych i dalekiej pomocy powietrznej. W poniedziałek ćwiczenia obserwował prezydent Rosji Władimir Putin.

Zapad'17

Manewry „Zapad” mają długą historię, bowiem Armia Radziecka po raz pierwszy zorganizowała takie ćwiczenia w 1973 roku. Największe z nich odbyły się w 1981 r. Trwały osiem dni i wzięło w nich udział ponad 100 tys. żołnierzy. W XXI wieku manewry miały miejsce w 2009 i 2013 r. Za każdym razem zakładały agresywny scenariusz. Symulowano m.in. wkroczenie na terytorium Polski. Podobnie jak teraz, państwa zachodnie próbowały ocenić realną liczbę wojskowych zaangażowanych w działania. Organizatorzy mówili o 12 tys. żołnierzy, ale szacuje się, że mogło być ich co najmniej dwa razy więcej.

Oficjalny plan tegorocznych manewrów, który można znaleźć na stronie rosyjskiego MON-u zakłada, że w ćwiczeniach weźmie udział łącznie 12,7 tys. żołnierzy (7,2 tys. z Białorusi oraz około 5,5 tys. z Rosji). Wykorzystanych zostanie 700 jednostek sprzętu. Na terenie Białorusi ma znaleźć się 3 tys. rosyjskich wojskowych. Białoruski resort obrony niedawno przedstawił szczegółowy scenariusz ćwiczeń. Plan zakłada fikcyjny konflikt, który opisano jako „próbę destabilizacji sytuacji na Białorusi i wywołania konfliktu wewnątrz państwa związkowego przez siły fikcyjnych Wejsznorii, Besbarii i Lubenii”. Wejsznoria ma znajdować się na północnym zachodzie realnej Białorusi. Z kolei Besbaria i Lubenia mają graniczyć z Wejsznorią od północnego zachodu i znajdować się częściowo na terytorium Polski i państw bałtyckich. Scenariusz zakłada, że to właśnie stamtąd miałyby atakować wrogie siły. Manewry podzielono na dwa etapy: izolację obszarów zajętych przez napastnika i ochronę strategicznych obiektów, a następnie wyparcie przeciwnika.

 17
  • Zabawne, że inne madia podały wczoraj ostateczne potwierdzenie przez samych Rosjan przypadkowego ostrzału, a Wprost nadal pisze o "sprzecznych doniesieniach". Po wczorajszych "Amerykanach uszkadzających dworzec" i kilku innych tytułowych kwiatkach jakby rodem z biura propagandy KPZR coraz lepszy obraz tego komu sprzyja redakcja.
    • Łukasz Smoliński

      à propos czego ty smarujesz te brednie, ułomny?
      • Właśnie oficjalnie Rosja potwierdziła to "omyłkowe" ostrzelanie. Co wy na to poniżesze rusofilne trolle krmlowskie? Dalej będziecie nowe wersje wymyślać i obrażać innych?
        • @Amerykanin:

          Masz cieniasie:

          dw.com/en/natos-eyes-in-the-sky-zoom-in-on-russian-zapad-war-games/a-40532077

          np. to jest wywiad prosto ze stanowisk obserwatorów NATO.

          Tu masz dokładną informację na temat dziennikarzy skąd przyjechali:

          radiobelarus.by/en/content/zapad-2017-army-exercise-kicks-14-september
          • Treść została usunięta
            • Nareszcie dziennikarze poczuli jak to jest być na małej wojence, choćby pozorowanej, jak boli i jak się umiera. Humanistom za każdym raze się wydaje, że oni cos czują, otóż prawie nic nie czują tylko piją i wydziwiają
              • Treść została usunięta
                • Widocznie dziennikarze nie chcieli pisać pochlebnie o Putinie i Łukaszence to im się dostało. Niedługo niezależne media w Polsce czeka to samo.

                  Czytaj także