Merkel zastąpi Tuska na stanowisku szefa Rady Europejskiej?

Merkel zastąpi Tuska na stanowisku szefa Rady Europejskiej?

Donald Tusk i Angela Merkel
Donald Tusk i Angela Merkel Źródło: Newspix.pl / ABACA
Włoski dziennik „Corriere della Sera” twierdzi, że w przypadku braku porozumienia w Niemczech i możliwości utworzenia rządu koalicyjnego, Angela Merkel mogłaby po zakończeniu kadencji Donalda Tuska zastąpić go na stanowisku szefa Rady Europejskiej.

Kilkanaście dni temu zakończyły się rozmowy pomiędzy Unią Chrześcijańsko-Demokratyczną (CDU), Wolną Partią Demokratyczną (FDP) a zielonymi, które nie przyniosły efektów i Angeli Merkel nie udało się stworzyć koalicji trzech ugrupowań. Porażka w formowaniu koalicji oznacza, że Niemcy nie będą miały stabilnego rządu, co utrudnia podejmowanie ważnych decyzji w obszarze polityki zagranicznej, wewnętrznej, ekonomicznej itd. Niepewna jest także przyszłość Angeli Merkel jako kanclerza – porażka w tworzeniu koalicji w przekonaniu liberałów i zielonych osłabiła jej pozycję i wiarygodność w łonie własnego ugrupowania. Mimo tego, że niemieccy politycy zadeklarowali powrót do rozmów o utworzeniu koalicji, media w Europie spekulują o przyszłości kanclerz Angeli Merkel.

Według włoskiego dziennika „Corriere della Sera”, we Francji narodził się pomysł, aby szefowa niemieckiego rządu objęła stanowisko szefowej Rady Europejskiej. Miałoby się to stać po zakończeniu kadencji Donalda Tuska za dwa lata. Według dziennikarzy taki scenariusz od kilku dni jest dyskutowany w kręgach europejskiej polityki. Do czasu objęcia urzędu w Brukseli, Angela Merkel miałaby stać na czele rządu mniejszościowego. Kandydaturę Merkel miałby zgłosić prezydent Francji Emmanuel Macron. „Corriere della Sera” zwraca uwagę na fakt, iż objęcie stanowiska szefowej Rady Europejskiej przez Angelę Merkel niemal na pewno oznaczałoby przeprowadzenie reform w Unii Europejskiej prowadzących do większej integracji państw członkowskich w sferze zarówno gospodarczej, jak i politycznej, aby pokonać rozwijające się w Europie tendencje populistyczne. Dziennikarze podkreślają jednak, że dwa lata to w polityce bardzo długa perspektywa czasowa.

Źródło: Corriere della Sera