Najpierw odcinał żonie palce, potem odrąbał jej dłonie. Policja ignorowała zgłoszenia

Najpierw odcinał żonie palce, potem odrąbał jej dłonie. Policja ignorowała zgłoszenia

Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Fotolia / Seth Ryan
W Rosji doszło do karygodnego zaniedbania ze strony policji, które zakończyło się tragedią. Służby ignorowały zgłoszenia kobiety, która prosiła o ochronę przed grożącym jej mężem. W grudniu mężczyzna odrąbał żonie palce rąk, a następnie odciął siekierą dłonie i sam zgłosił się na komisariat.

25-letnia Margarita Szeikina, mieszkająca w podmoskiewskim mieście Sierpuchow, była przez godzinę torturowana przez swojego męża 26-letniego Dimitriego Graczewa. Podejrzewał on kobietę o utrzymywanie relacji z innymi mężczyznami. Nie był to pierwszy raz, gdy mąż groził żonie. W październiku Dimitri wywiózł Margaritę do lasu, przystawił jej nóż do gardła i oskarżył o zdradę.

Kobieta zdecydowała się wtedy pójść na policję i skontaktowała z dzielnicowym. Ten zareagował dopiero 18 dni po zgłoszeniu gróźb i wezwał męża na przesłuchanie. Na tym zakończył postępowanie w tej sprawie. Następnie Margarita próbowała ponownie kontaktować się z funkcjonariuszem, ale na komisariacie mówiono jej, że „jest na urlopie”.

11 grudnia mąż powiedział żonie, że odwiezie ją swoim samochodem do pracy. Wtedy znowu wywiózł ją do lasu i zaczął grozić toporem. Następnie uderzeniem obucha złamał jej nadgarstki i odcinał po kolei palce. Na końcu, odrąbał Margaricie dłonie, „by nie mogła więcej obejmować dzieci”.

Po wszystkim, mężczyzna umieścił dotkliwie poranioną żonę w samochodzie i zawiózł do szpitala. Potem sam zgłosił się na policję i przyznał do popełnienia zbrodni. Pokazał funkcjonariuszom miejsce, w którym torturował kobietę. Znalezione fragmenty ciała czym prędzej przetransportowano do szpitala i przekazano chirurgom. W wyniku operacji, Margaricie udało się przyszyć jedną dłoń. Stan zdrowia poszkodowanej już jest stabilny, kobieta powoli odzyskuje czucie w uratowanej kończynie.

Mąż kobiety pozostaje obecnie w rękach policji, za dokonanie zbrodni grozi mu do 15 lat pozbawienia wolności. Dzielnicowy, który zignorował sprawę pogróżek został wyrzucony z pracy. Zwolniono również nadzorującego go oficera. Zarząd komisariatu ma zostać poddany postępowaniu dyscyplinarnemu.

Czytaj także

 1
  •  
    Jezeli bydlakowi za obciecie rak wlasnej zonie grozi 15 lat to i w Rosji potrzebna jest reforma sadownictwa, moim zdaniem nalezaloby go natychmiast powiesic.

    Czytaj także