O tej historii pisze BBC. John Bunn miał 14 lat, gdy został osadzony w więzieniu za zabójstwo policjanta. Po 27 latach stwierdzono, że został niesłusznie skazany. Mężczyznę warunkowo zwolniono z więzienia w 2009 roku, po 17 latach odsiadki.
Niesłusznie skazany
W sierpniu 1991 roku dwaj policjanci: Rolando Neischer oraz Robert Crosson siedzieli w nieoznakowanym radiowozie na Brooklynie. Mężczyźni zostali postrzeleni przez dwóch napastników, którzy chcieli ukraść policyjny samochód. W wyniku poniesionych ran Neischer zmarł. Jedynym świadkiem w sprawie stał się Crosson.
Policjant bazując na dostarczonych fotografiach orzekł, że napaści na niego i kolegę dokonał John Bunn oraz Rosean Hargrove, która miała wówczas 17 lat. Po trwającym zaledwie jeden dzień procesie postawiono zarzuty Bunnowi. Choć na miejscu zdarzenia znaleziono dwa rowery z krwią i mnóstwem odcisków palców nie pasujących do odcisków nastolatków, 14-latek trafił do więzienia.
Oczyszczenie z zarzutów
Prowadząca sprawę sędzina, oczyściła 41-letniego mężczyznę ze wszystkich zarzutów. Bunn nie krył z tego powodu wzruszenia. Po ogłoszeniu wyroku obejmował swoich adwokatów, a później podszedł do sędziny i złapał ją za obie dłonie. Ta orzekła, że dużą winę za bezpodstawne skazanie mężczyzny ponosi detektyw z nowojorskiej policji, którego podejrzewa się o podobne przewinienia w innych sprawach.
– Przez 27 lat walczyłem o życie, walczyłem o swoją niewinność – powiedział Bunn. – Nie zasłużyłem na żadne z tych rzeczy, które mi zrobiliście – powiedział w kierunku prokuratorów. Podkreślił, że wówczas, gdy niewinny człowiek siedział w więzieniu, na wolności przebywał prawdziwy morderca.
Bunn w rozmowie z mediami przyznał, że w więzieniu nauczył się czytać. W ciągu ostatnich kilku lat od zwolnienia z więzienia zebrał ponad 20 tys. książek dla więźniów osadzonych w nowojorskich zakładach karnych.
Czytaj też:
Tomasz Komenda został uniewinniony. Tak cieszył się po ogłoszeniu wyroku
