Trump zapomniał o krytyce May? „Moja relacja z Theresą May jest bardzo, bardzo mocna”

Trump zapomniał o krytyce May? „Moja relacja z Theresą May jest bardzo, bardzo mocna”

Donald Trump i Theresa May, z tyłu Philip May i Melania Trump
Donald Trump i Theresa May, z tyłu Philip May i Melania Trump / Źródło: Newspix.pl / WENN
Prezydent USA, jak zdążył już do tego przyzwyczaić, w ciągu kilku godzin zaprezentował dwa całkowicie odmienne spojrzenia na jedną sprawę. Najpierw był bardzo krytyczny dla Theresy May i jej planu na Brexit. Później stwierdził, że ma „świetną relację” z premier Wielkiej Brytanii.

Podczas rozpoczętej 12 lipca wizyty w Wielkiej Brytanii prezydent Donald Trump zdążył już zasugerować, że Boris Johnson nadawałby się na premiera tego kraju i skrytykować plan Theresy May dotyczący Brexitu. W wywiadzie dla „The Sun” przywódca USA zarzucił aktualnej premier, że nie posłuchała jego porad dotyczących wyjścia z UE i jeszcze raz podkreślił, że „on zrobiłby to zupełnie inaczej”. Stwierdził też, że plan May „prawdopodobnie zabiłby” umowę o handlu między Stanami Zjednoczonymi i Wielką Brytanią. Jego zdaniem były minister spraw zagranicznych, który nie zgadzał się w tych kwestiach z May i zrezygnował w mijającym tygodniu, byłby świetnym premierem, „bo ma to, czego potrzeba do tej roboty”. Nie zapomniał też o skrytykowaniu nielubianego przez siebie burmistrza Londynu Sadiq Khana.

Pytany na piątkowej konferencji prasowej o wywiad dla „The Sun”, Donald Trump postanowił zignorować tę kwestię. Powtarzał jedynie, że jego pierwsza oficjalna wizyta na Wyspach jest „naprawdę czymś”. Skomentował też swoją półtoragodzinną rozmowę z premier May, która miała miejsce w czwartek 12 lipca w Blenheim Palace. – Myślę, że chyba nigdy nie wypracowaliśmy lepszych relacji niż ubiegłej nocy – rzucił. Dodawał, że ich relacja jest „bardzo, bardzo mocna”, a wśród tematów omówionych tego wieczora były „niesamowite rzeczy dotyczące antyterroryzmu”.

Latający Trump nad Londynem

Galeria:
Latający "Dzidziuś Trump". Zawiśnie nad Londynem?

13 lipca na Parliament Square pojawił się wielki balon przedstawiający małego Donalda Trumpa w pieluszce. To protest przeciwko wizycie kontrowersyjnego polityka w Wielkiej Brytanii i Londynie. Organizatorzy happeningu zadbali o najdrobniejsze detale swojego dzieła, aby gość z USA odpowiednio odczytał ich przesłanie. Balon ma sześć metrów wysokości, pomarańczową cerę, małe rączki i odpowiedni grymas na twarzy. Dmuchany prezydent USA ma nawet w prawej dłoni telefon, z którego może tweetować na bieżąco znad stolicy Wielkiej Brytanii.

„Donald Trump to wielkie, rozzłoszczone dziecko z kruchym ego. Jest także rasistowskim demagogiem, który zagraża kobietom, imigrantom i mniejszościom. Jest także śmiertelnym zagrożeniem dla światowego pokoju i najbliższej przyszłości na Ziemi. Moralne oburzenie spływa po nim jak po kaczce, ale wydaje się naprawdę nie cierpieć, kiedy ludzie stroją sobie z niego żarty – uzasadniał swój pomysł organizator internetowej zbiórki, która sfinansowała happening. Według dziennikarzy „The Sun” prezydent Trump wie o przygotowanej „na jego cześć” instalacji i nie potrafi ukryć swojego rozdrażnienia w tym temacie. – Myślę, że to go zabolało – oceniał Newton Dunn.

Czytaj także:
Mocne powitanie Tuska i Trumpa. Prezydent USA „klepnął” szefa Rady Europejskiej

Czytaj także

 0