Murray Ings pracuje w jednostce ochotniczej straży pożarnej. Gdy wrócił do domu po wykańczającej walce z pożarami w okolicy Mount Nardi w Australii, nie mógł odnaleźć swoich zwierząt: suczki Bindi i jej dwóch szczeniąt – Wolfa i Tyranta. Na początku „zaginięcie” zwierząt nie zaniepokoiło mężczyzny, ponieważ czworonogi miały możliwość chodzenia po okolicy bez opieki, a nie jedynie podczas spacerów z właścicielem.
Po kilku dniach do domu wrócił szczeniak Tyrant, który jak relacjonuje Ings, był wystraszony. Mężczyzna postanowił porozmawiać z sąsiadami na temat zaginięcia zwierząt. Z ich wersji wydarzeń wynika, że psy zostały zastrzelone. Igns o sprawie poinformował odpowiednie organy. – Znam ludzi, którzy to zrobili, czekam tylko na zbadanie sprawy – stwierdził. – Sąsiedzi powiedzieli mi, że strzelcy polowali na nie od tygodni – dodał zdruzgotany właściciel zwierząt. Murray Ings uważa, że jego psy zostały zastrzelone 14 grudnia. Jeżeli ktoś posiada jakiekolwiek informacje, które mogą przyczynić się do poznania szczegółów zdarzenia, proszony jest o kontakt z Crime Stoppers.
Czytaj też:
Pies z wiadomością podbija sieć. Internauci „walczą z szyfrem”
