Pomarańczowa rewolucja bis?

Pomarańczowa rewolucja bis?

Dodano:   /  Zmieniono: 
Rozwiązania parlamentu domagali się od prezydenta uczestnicy opozycyjnego wiecu w Kijowie. Zwolennicy rządzącej koalicji apelowali o nieuleganie "awanturnikom".

 

Zwolennicy opozycji, którzy tłumnie zebrali się na słynnym z czasów "pomarańczowej rewolucji" apelowali do prezydenta Wiktora Juszczenki o rozpisanie przedterminowych wyborów. Jak twierdzą
organizatorzy, w akcji wzięło udział nawet 150 tysięcy osób. Według MSW od 25 do 27 tysięcy ludzi.

"W związku z niebezpieczeństwem przewrotu antykonstytucyjnego i zagrożeniem utraty niepodległości zwracamy się do prezydenta Juszczenki z żądaniem rozwiązania parlamentu" - głosi rezolucja opozycji, odczytana przez jednego z czołowych polityków Bloku Julii Tymoszenko, Ołeksandra Turczynowa.

Prosząc zebranych na Majdanie (placu) Niepodległości w Kijowie o poparcie apelu do prezydenta, Turczynow przeprowadził symboliczne głosowanie w tej sprawie. Dziesiątki tysięcy ludzi, którzy po brzegi zapełnili plac, zgodnie podniosło ręce.

"Komisja skrutacyjna zgubiła rachubę po pierwszych stu tysiącach głosów. Kto jest przeciwko? - Nie widzę. Kto wstrzymał się od głosu? - Nie ma takich. Rezolucję uważam za przyjętą" - powiedział Turczynow.

Wcześniej do zgromadzonych na Majdanie ludzi przemawiała Julia Tymoszenko. "Jesteśmy zobowiązani zatrzymać atak tej ordy" - mówiła pod adresem koalicji była premier. Przestrzegała, że prorosyjska koalicja Wiktora Janukowycza wyprzeda kraj, zlikwiduje stanowisko prezydenta i odwróci Ukrainę od demokracji. Ukraińcy muszą się temu przeciwstawić - oświadczyła Julia Tymoszenko przemawiając na wiecu. "Prezydent Wiktor Juszczenko nie ma innego wyjścia, niż ogłosić przedterminowe wybory parlamentarne".

Wybrany na sobotnim zjeździe na nowego szefa proprezydenckiej partii Sojusz Ludowy Nasza Ukraina Wiaczesław Kyryłenko ogłosił, że ugrupowanie to również w pełni popiera żądanie rozwiązania parlamentu. "Podjęliśmy tę decyzję, bo dzisiejsza sytuacja grozi tym, że w przyszłości na Ukrainie nie będzie żadnych wyborów" - podkreślił.

"Jeżeli w poniedziałek prezydent nie rozwiąże Rady Najwyższej (parlamentu), znowu przyjdziemy na Majdan i będziemy na nim stać aż do końca" - ostrzegła na zakończenie wiecu opozycji Tymoszenko.

Poniedziałek to dzień, który prezydent Juszczenko wyznaczył wcześniej jako datę końcową podjęcia decyzji w sprawie dalszego losu parlamentu, wybranego w marcu 2006 roku.

Wcześniej zagroził, że rozwiąże Radę, jeśli prorosyjska koalicja nie przestanie łamać prawa. Juszczenko chce, by koalicjanci zaprzestali przekupywać deputowanych opozycyjnych w celu przeciągnięcia ich na stronę większości. Prezydent domaga się też uchwalenia ustawy o mandacie imperatywnym, która umożliwi pozbawianie mandatu deputowanego na wniosek jego wyborców. Chce też wstrzymania nacisków na sądy i organy bezpieczeństwa.

W odpowiedzi premier Janukowycz podczas trwającej równolegle demonstracji jego zwolenników na kijowskim Placu Europejskim zarzucił prezydentowi nieprzestrzeganie konstytucji. "Nie będziemy przyjmować od prezydenta i opozycji ultimatum, które nie mieści się w ramach prawa i konstytucji".

Szef koalicyjnej Komunistycznej Partii Ukrainy Petro Symonenko oskarżył natomiast prezydenta Juszczenkę o to, że mówiąc o przedterminowych wyborach dąży do wywołania w kraju "pomarańczowego chaosu" i wezwał swych partnerów z koalicji do likwidacji urzędu prezydenta.

Przedstawiciel Partii Regionów Ukrainy Wasyl Kisielow był mniej radykalny. "Nie zgadzam się z postulatami zastosowania impeachmentu wobec prezydenta. Powinien on być ojcem narodu i w swych decyzjach brać pod uwagę poglądy wszystkich stron" - powiedział.

Uczestnicy akcji zwolenników opozycji, jak i zebrani pod flagami Partii Regionów sympatycy koalicji nie okazywali sobie wrogości. Koalicyjny minister spraw wewnętrznych Wasyl Cuszko ostrzegał wcześniej, że w sobotę w Kijowie może dojść do rozlewu krwi. Przedstawiciele milicji zapewnili jednak, że nie dopuszczą do prowokacji, na wszelki wypadek rozdzielając oba wiece potrójnym kordonem.

Przygotowania do wielkich demonstracji prozachodniej opozycji i zwolenników prorosyjskiej koalicji trwały w stolicy Ukrainy od kilku dni.

"Het' zRadu" - czyli "Precz ze zdRadą" (Radą Najwyższą) - tak jeszcze w piątek wieczorem nawoływała do udziału w protestach Julia Tymoszenko.

Blok Julii Tymoszenko, proprezydencka Nasza Ukraina i ruch Ludowa Samoobrona Jurija Łucenki uważają, że ukraiński parlament utracił mandat społeczny, ponieważ zachodzące w nim zmiany nie odpowiadają wynikom ubiegłorocznych wyborów parlamentarnych.

Zdaniem komentatorów działania opozycji mają zapobiec przeciąganiu jej deputowanych na stronę koalicji. Tymoszenko ostrzegła niedawno, że większość parlamentarna przekupuje opozycjonistów, dążąc do zdobycia 300-osobowej większości konstytucyjnej, która pozwoliłaby jej nawet na usunięcie prezydenta.

W odpowiedzi na deklaracje opozycji zapowiadającej wiece w Kijowie, koalicja Partii Regionów Ukrainy ściągnęła do stolicy swoich zwolenników. Byli oni zwożeni autobusami oraz pociągami specjalnymi ze wschodu kraju. Noc z piątku na sobotę spędzili w rozstawionym naprędce miasteczku namiotowym w położonym nieopodal siedzib rządu i parlamentu Parku Maryjskim.


pap, em

 0

Czytaj także