Sprawę, która oburzyła opinię publiczną, opisała w piątek (20 marca) redakcja Wirtualnej Polski. Z ustaleń dziennikarzy wynika, iż gabinet Donalda Tuska odwołać miał zastępczynię dyrektorki departamentu ds. równości.
Negatywne emocje, które wywołała informacja, nie dziwią. – To bulwersujące, bo wydarzyło się to w Departamencie Ds. Równego Traktowania, który na sztandarach niesie prawa kobiet i równość – oceniło anonimowe źródło z KPRM.
Powód zwolnienia? Nieoficjalnie: Bo zaszła w ciążę
„Jedynym powodem” odwołania byłej już wicedyrektorki, do czego doszło pod koniec października ubiegłego roku, miał być „fakt, że zaszła w ciążę i urodziła dziecko” – twierdzi źródło WP, osoba z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.
Oto szczegóły – z ustaleń portalu wynika, że pracownica departamentu KPRM przebywała na zwolnieniu lekarskim od czerwca, a następnie – we wrześniu – urodziła dziecko. Pod koniec października 2025 r. doszło do jej zwolnienia. Redakcja dotarła do oficjalnego pisma ws. odwołania, w którym ponoć nie wskazano powodu zakończenia dotychczasowej współpracy.
Źródło dziennikarzy zaznaczyło, że przełożeni mieli nie mieć zastrzeżeń wobec pracy wicedyrektorki.
Katarzyna Kotula nabrała wody w usta
Dziennikarze zwrócili się m.in. do wiceministry Katarzyny Kotuli – sekretarz stanu w KPRM. Pełnomocniczka Rady Ministrów ds. równości nie odpowiedziała jednak na próby kontaktu.
Co innego Centrum Informacyjne Rządu. Przedstawiciele CIR poinformowali, że była pracownica departamentu zatrudniona była „na podstawie powołania”. Ten rodzaj „umowy” pozwala zwolnić daną osobę natychmiast – wyjaśniła adwokatka Maria Sankowska-Borman, specjalistka w dziedzinie prawa pracy. CIR dodało, że zwolnienie miało „charakter organizacyjny” i oznaczało „zmianę zajmowanego stanowiska, nie zaś rozwiązanie stosunku pracy ani ograniczenie praw pracowniczych”. Jak czytamy, była wicedyrektorka „pozostaje” więc „pracownikiem KPRM, a wszystkie przysługujące jej uprawnienia wynikające z przepisów prawa pracy pozostają w pełni zachowane”. – Rzeczywiście, odwołanie stanie się w pełni skuteczne w momencie zakończenia urlopu macierzyńskiego. Wtedy zacznie biec okres wypowiedzenia – wskazała mecenas w rozmowie z WP.
Redakcja po raz kolejny potwierdziła natomiast, że była wiceszefowa departamentu nie otrzymała jak dotąd propozycji objęcia innej funkcji. Nie powierzono jej też innych zadań. Polecono jej zaś ponoć, by wykorzystała dni urlopu wypoczynkowego.
Czytaj też:
Weto Karola Nawrockiego dzieli Polaków. W sieci zawrzałoCzytaj też:
Wtedy głośna zmiana MEN stanie się faktem. Ujawniono szczegóły
