Unijny program SAFE wywołał w Polsce ogromną dyskusję. W ramach unijnego programu Polska miałaby otrzymać blisko 185 mld zł dofinansowania na obronność. Roczne oprocentowanie pożyczki miało wynosić 3,5 proc. a kredyt powinien zostać w całości spłacony do 2070 roku.
Karol Nawrocki postanowił zawetować ustawę tłumacząc, że unijny program „jest ogromnym kredytem zagranicznym zaciąganym na 45 lat w obcej walucie, którego koszt odsetek może wynieść nawet 180 mld zł”. Decyzja prezydenta sprowadziła na niego falę krytyki ze strony przedstawicieli rządu oraz służb. Murem za głową państwa stanęli politycy PiS.
Karol Nawrocki zawetował SAFE. Burza w sieci
Gorąca dyskusja o SAFE toczyła się nie tylko między politykami, ale także w sieci. Z raportu IMM wynika, że od momentu pojawienia się informacji o unijnym programie w mediach w styczniu br. aż do połowy marca w mediach społecznościowych i klasycznych ukazało się o nim niemal 328 tys. publikacji o łącznym zasięgu ponad 4,1 mld potencjalnych kontaktów z przekazem.
– To imponujący wynik, który wiele mówi o obecnych nastrojach społecznych. W kontekście wojny w Ukrainie i rozchwiania architektury bezpieczeństwa NATO, Polacy przestali traktować obronność jako wątek zarezerwowany dla wojska i polityki. Stał się dla wszystkich tematem bliskim i budzącym emocje – tłumaczył Tomasz Lubieniecki, kierownik Działu Raportów Medialnych w IMM.
Według analizy IMM, internauci dyskutują m.in. o kosztach długu. Wśród komentujących na platformie YouTube dominuje retoryka o „finansowej bombie z opóźnionym zapłonem”, natomiast na X/Twitterze debata koncentruje się na bezpośrednim zagrożeniu militarnym i konieczności natychmiastowych zbrojeń. Weto prezydenta spotyka się z mieszanymi reakcjami: z jednej strony umożliwia rządowi większą swobodę, z drugiej – blokuje miliardy złotych dla Policji i Straży Granicznej.
Autorzy raportu IMM zwracają uwagę na fakt, że między obozami politycznymi panuje ogromny brak porozumienia – aż 95 proc. wyborców koalicji rządzącej domaga się kontynuowania SAFE mimo weta, podczas gdy 80 proc. wyborców opozycji kategorycznie się temu sprzeciwia.
Ustawa o SAFE. Tak media wykorzystują polityczny spór
Ogromny wpływ na postawę Polaków ma narracja, która pojawia się w poszczególnych mediach przy materiałach o SAFE. Media określane jako sprzyjające rządowi, opisują SAFE jako najtańsze źródło finansowania zbrojeń i szansę na skok technologiczny armii, z 80 proc. środków pozostających w kraju i wspierających polskie zakłady, jak Huta Stalowa Wola czy Jelcz. Prezydenckie weto krytykują jako partyjną grę, podczas gdy rządowy "plan B" oceniają jako ryzykowny, lecz konieczny dla bezpieczeństwa państwa.
Z kolei stacje takie jak TV Republika czy wPolsce 24 używają SAFE do uderzania w rząd Donalda Tuska i straszenie Niemcami. Redaktorzy określają program jest mianem "niemieckiej chwilówki" oraz mechanizmu służącego ratowaniu gospodarki Berlina kosztem Polski. Jako jedyną słuszną drogę przedstawia się prezydencki projekt "Polski SAFE 0 proc". Na paskach informacyjnych pojawiały się skandaliczne sugestie pod adresem premiera i nawiązania do słynnego fur Deutschland.
– Odbiorcy funkcjonują w zamkniętych bańkach narracyjnych. W efekcie zamiast debaty w przestrzeni medialnej mamy równoległe przekazy, które wzmacniają własne elektoraty i pogłębiają polaryzację społeczną. Obronność – zamiast pozostać ponadpartyjnym priorytetem – staje się jednym z głównych obszarów sporu politycznego – podsumował Tomasz Lubieniecki z IMM.
Czytaj też:
Strongman zamiast miękiszona. Karol Nawrocki idzie na całośćCzytaj też:
Polacy odwracają się od Karola Nawrockiego? Ten sondaż daje do myślenia
