Trudna sytuacja żołnierzy: brakuje kamizelek, hełmów, śpiworów. Przydadzą się nawet podpaski

Trudna sytuacja żołnierzy: brakuje kamizelek, hełmów, śpiworów. Przydadzą się nawet podpaski

Dobry wieczór, my z Ukrainy – plakat w pobliżu miasta Chmielnicki
Dobry wieczór, my z Ukrainy – plakat w pobliżu miasta Chmielnicki Źródło: Karolina Baca-Pogorzelska
Szaróweczka, Maćkowce i Miliszowce to takie polskie trójmiasto w Ukrainie w okolicach dawnego Płoskirowa – żartuje Andrij, z którym spotykamy się niedaleko polskiej parafii. Mieszkańcy tych miejscowości, a także pobliskiego miasta Chmielnicki, organizują pomoc dla uchodźców wewnętrznych, a także dla żołnierzy - pisze z obwodu chmielnickiego korespondentka "Wprost" Karolina Baca-Pogorzelska. Tym ostatnim brakuje kamizelek kuloodpornych, hełmów, śpiworów, leków. Przydadzą się nawet podpaski jako... wkładki do butów.

Pod dzisiejszym miastem Chmielnicki żyje kilka tysięcy Polaków. Wielu jednak wyjechało, gdy mogli dostać kartę Polaka. Dziś jak tylko mogą pomagają wojennym uchodźcom wewnętrznym. W samej dwutysięcznej Szaróweczce mają ich około 300. Starostwo i proboszcz polskiej parafii organizują transporty pomocowe z Polski. A mieszkańcy Chmielnickiego uważają, że w całej tej strasznej sytuacji i tak mają jak u pana Boga za piecem, jak mówi Elena z motelu, w którym się zatrzymujemy.

Wielu nazywa miasto Chmielnickim największym bazarem zachodniej Ukrainy. – Ale to prawda. Polacy tylko to potwierdzą. Sam pamiętam, jak jako może 5-latek u schyłku sojuzu jeździłem do Polski, bo babcia, jak wielu tu, miała stosowne pozwolenia, i przywoziło się, co można na handel. Tak się tu Polacy utrzymywali – mówi nam Andrij.

Artykuł został opublikowany w 13/2022 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.