Kanadyjskie pożary możemy odczuć w Polsce. Ale nie chodzi o pył

Kanadyjskie pożary możemy odczuć w Polsce. Ale nie chodzi o pył

Pożar / zdjęcie ilustracyjne /
Pożar / zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Pixabay / 12019
Naukowcy z Uniwersytetu Warszawskiego poinformowali, że nad Polskę dotarł pył znad Kanady. Jednak kanadyjskie pożary mogą wpłynąć na nasz kraj intensywniej w inny sposób.

W wyniku serii pożarów, które wybuchły w Kanadzie na początku czerwca, spłonęły miliony hektarów lasów, a setki tysięcy ludzi musiało opuścić swoje domy. Cały świat obiegły także apokaliptyczne nagrania i zdjęcia z Nowego Jorku, przedstawiające niemal pełne pomarańczowe zaciemnienie miasta związane z nadlatującym nad miasto pyłem.

Pył znad Kanady dotarł nad Polskę

W środę naukowcy z Uniwersytetu Warszawskiego poinformowali, że pył dotarł także nad Polskę, a w Europie zaobserwowano go już niemal dwa tygodnie temu. I choć brzmi to groźnie, to norweski badacz Nikolaos Evangeliou uspokaja, ponieważ aktualnie dym zawiera już o wiele mniej sadzy niż początkowo. – Liczba cząstek jest tak niska, że nie powinna powodować żadnego zagrożenia dla życia – zapewnia.

Kanadyjskie pożary mogą zagrozić w inny sposób

Jednak kanadyjskie pożary mogą wpłynąć na nasz kraj w inny sposób niż przez sam pył. Uwagę na to zwrócił w rozmowie z RMF24 redaktor naczelny portalu Energetyka24 Jakub Wiech.

– Warto pamiętać, że (…) to, co się dzieje na przykład w Kanadzie, kraju, który jest np. dużym eksporterem pewnych produktów, takich jak drewno, to po pewnym czasie odczujemy to w postaci coraz wyższych cen określonych dóbr czy usług, a potem nawet w postaci niedostatku tychże produktów – stwierdził Wiech.

Pożary wpływają na ubezpieczenia

Dziennikarz zwrócił także uwagę na inny aspekt globalnych pożarów – możliwy problem z ubezpieczeniami.

– Duże pożary wybuchające częściej w okresie letnim także w Kalifornii, w Stanach Zjednoczonych, spowodowały, że największy ubezpieczyciel nie chce ubezpieczać domów od pożarów, bo ryzyko wystąpienia takich zjawisk jest tak duże, że jest to nieopłacalne – zauważył w rozmowie z RMF24 Wiech.

Dodał także, że zjawiska te „powoli zaczynają nadwyrężać pewne instytucje, na których zbudowaliśmy nasz obieg gospodarczy czy społeczny”.

Czytaj też:
Eksplozja w centrum Paryża. Rząd prosi o unikanie 5. dzielnicy
Czytaj też:
Nadchodzą gwałtowne burze i gradobicie. To okazja do zrobienia zapasu deszczówki – bez specjalnych instalacji