Erdoğan ograł NATO? Najnowsza wypowiedź prezydenta Turcji tonuje entuzjazm

Erdoğan ograł NATO? Najnowsza wypowiedź prezydenta Turcji tonuje entuzjazm

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdoğan na szczycie NATO
Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdoğan na szczycie NATO Źródło: PAP / EPA/TIM IRELAND
W poniedziałek obwieszczono, że Szwecja dołączy do NATO. Nie mogło być jednak tak łatwo. Proces ten może jeszcze długo potrwać, a Erdoğan ma dobrą wymówkę.

Wydawało się, że rozmowy o tym co chce ugrać Recep Tayyip Erdoğan mamy już za sobą. Przecież w poniedziałkowy wieczór, chwilę przed rozpoczęciem szczytu, Jens Stoltenberg przekazywał doskonałe wieści o zgodzie Turcji na dołączenie Szwecji do NATO. „To historyczny krok, który czyni wszystkich sojuszników NATO silniejszymi i bezpieczniejszymi” – napisał wtedy szef Sojuszu. Nawet Andrzej Duda stwierdził dzień później, że „jako prezydent Polski wyraża satysfakcję i radość”.

Słowa jedno, a czyny drugie. Dołączenie Szwecji do NATO pod znakiem zapytania

Ale nie mogło być tak prosto. Od początku mówiło się, że zezwolenie na zakończenie procesu akcesyjnego Szwecji do NATO musi wydać nie prezydent kraju, a turecki parlament. Oznacza to mniej więcej tyle, że zapewnienia Erdoğana, jeśli tylko on tak zechce, można łatwo obalić. W tym przypadku wystarczy zapomnieć, że krajem rządzi partia, na której czele przez lata stał właśnie Recep Erdoğan piastując 11 lat urząd premiera, a z której przewodniczenia zrezygnował dopiero zostając prezydentem.

I spełniły się obawy. Prezydent Turcji przypomniał chwilę po zakończeniu szczytu NATO o tym, jak wygląda turecki proces administracyjny.

– Organem odpowiednim do ratyfikacji członkostwa Szwecji w NATO jest w Turcji Zgromadzenie Narodowe, które reprezentuje wolę naszego narodu. Posłowie mają na uwadze tę kwestię, tak samo mocno jak przywódcy sojuszu – powiedział Erdoğan.

Dodał także, że najprędzej do ratyfikacji będzie mogło dojść w takim przypadku jesienią.

Na czym zależy Erdoğanowi?

Recep Tayyip Erdoğan ograł Sojusz, ale nie jest pewne o co grał. Teraz ma kilka miesięcy na dalsze prowadzenie negocjacji i stawianie swoich warunków. A na te warunku NATO będzie niemal musiało się zgodzić, ponieważ Stoltenberg już ogłosił całemu światu, że Szwecja dołącza.

Najważniejszą kwestią jest pytanie, czego chce prezydent Turcji. Początkowo mówiło się o blokowaniu procesu akcesyjnego ze względu na dobre relacje Szwecji z Kurdami, z którymi zaś Erdoğan ma, delikatnie mówiąc, na pieńku. Teraz pojawiła się jeszcze jedna opcja – dołączenie do Unii Europejskiej.

– Unia Europejska powinna otworzyć drogę do członkostwa Turcji w bloku 27 europejskich państw, zanim parlament turecki zaakceptuję prośbę Szwecji o członkostwo NATO – mówił Erdoğan na chwilę przed daniem akcesji zielonego światła.

Dołączenie Turcji do Unii jest jednak mocno wątpliwe. Kraj ten złożył wniosek o dołączenie już w 1987 roku, a od 1999 roku posiada status kraju kandydującego, ale rozmowy na ten temat bardzo spowolniły. Głównym powodem było utworzenie przez Turcję na Cyprze nieuznawanej międzynarodowo Tureckiej Republiki Cypru Północnego. Teraz doszedł jeszcze fakt słabego stanu krajowej gospodarki – miesięczna inflacja w Turcji sięga nawet 40 proc. Pozostaje więc czekać, co dalej zrobi Recep Tayyip Erdoğan.

Czytaj też:
Wzburzony Patryk Jaki krytykował pakt migracyjny w UE. „Droga donikąd”
Czytaj też:
Państwa G7 udzieliły Ukrainie gwarancji bezpieczeństwa. „Tak długo, jak to będzie konieczne”

Opracował:
Źródło: Wprost