Synoptycy przewidują, że tego lata może nastąpić zjawisko, które w mediach okrzyknięto już mianem „super El Niño”. Zwykle El Niño polega na podniesieniu się ponad normę temperatury wody w równikowej części Oceanu Spokojnego. Występuje też La Niña, czyli odpowiednio ochłodzenie ponad normę wody w tym samym regionie. Oba zjawiska powodują anomalie pogodowe w rozległych obszarach świata. Jak wskazuje nazwa, „super El Niño” będzie nieść ze sobą wyjątkowo silne skutki.
Super El Nino. Naukowcy niepewni, ale ostrożni
W ubiegłym tygodniu naukowcy z National Oceanic and Atmospheric Administration's (NOAA) Climate Prediction Centery oszacowali ryzyko wystąpienia super El Niño na 62 proc. Jako termin wyznaczono wstępnie okres pomiędzy czerwcem, a sierpniem. W USA przyniosłoby to suche i cieplejsze warunki na północy, a południu i południowym-wschodzie ryzyko powodzi.
– Intensywność jest niepewna, ale istnieje potencjał na średnie lub nawet silne El Nino tej jesieni lub zimy – podkreślał Paul Pastelog, meteorolog z AccuWeather. ta organizacja szacuje szanse na wystąpienie super El Niño na 15 proc., a jako termin przewiduje listopad. NOAA's Climate Prediction Center mówi raczej o 33 proc. i terminie między październikiem, a grudniem.
Super El Nino z wpływem także na Polskę
Jeżeli dojdzie do super El Niño, temperatura wód powierzchniowych może przekroczyć normę nawet o 2 stopnie Celsjusza. To wyjątkowo rzadka sytuacja, która ostatni raz miała miejsce w latach 2015-2016. Skutki El Niño odczuwalne będą na całej planecie. Susze i upały wystąpią m.in. w Indiach, Australii czy Ameryce Środkowej. Słabsze będą cyklony tropikalne na Atlantyku, ale silniejsze na Pacyfiku.
Nad Europą i Polską wpływ El Niño będzie słabszy niż w innych częściach świata. Nie wolno jednak lekceważyć zjawiska, ponieważ w 2015 roku przyniosło ono u nas suszę i rekordy temperatur. W 1997 roku z kolei to El Niño odpowiadał za jedną z największych powodzi w historii kraju.
Czytaj też:
Ewenement w Dolinie Śmierci. Tego zjawiska nie widziano od dekady Czytaj też:
Duński naukowiec: Ograniczenie emisji w UE do zera się nie wydarzy. Społeczeństwa się zbuntują
