„Jeśli Iran nie otworzy całkowicie, bez żadnych gróźb, Cieśniny Ormuz w ciągu 48 godzin od tej właśnie chwili, Stany Zjednoczone Ameryki zniszczą jego różne elektrownie, zaczynając od największej!” – napisał w niedzielę 22 marca Donald Trump na swojej platformie społecznościowej Truth Social. W poniedziałek poinformował, że „USA i Iran przeprowadziły w ciągu ostatnich dwóch dni bardzo odpowiednie i owocne rozmowy”.
Dotyczyły one „całkowitego i pełnego zakończenia konfliktu na Bliskim Wschodzie”. „Na podstawie charakteru i tonu tych głębokich, szczegółowych i konstruktywnych rozmów, które będą trwały przez cały tydzień, poinstruowałem Departament Wojny, aby odłożył wszelkie ataki wojskowe na irańskie elektrownie i infrastrukturę energetyczną na okres pięciu dni, z zastrzeżeniem sukcesu trwających spotkań i rozmów” – podsumował Trump.
Donald Trump ogłosił sukces po rozmowach z Iranem. Wcześniej padały twarde deklaracje
Tuż po postawieniu przez Trumpa ultimatum źródło powiązanej z rządem agencji informacyjnej Fars przekonywało, że „nie ma bezpośredniego kontaktu z amerykańskim przywódcą, nawet za pośrednictwem pośredników”. „Trump wycofał się po tym, jak usłyszał, że naszymi celami będą wszystkie elektrownie w Azji Zachodniej” – dodał rozmówca. O braku kontaktu donosiły również źródła agencji Tasnim. Jej zdaniem „Iran będzie kontynuował odwety i szeroko bronić swojego terytorium”.
Irańska agencja prasowa, powołując się na wysoko postawionych polityków w reżimie ajatollahów, zapewniała z kolei, że „Cieśnina Ormuz nie wróci do stanu sprzed wojny tak długo, jak trwa »wojna psychologiczna«”. Strażnicy Rewolucji w oświadczeniu przekonywali natomiast, że jeśli prezydent Stanów Zjednoczonych „zrealizuje swoje groźby, obiekty energetyczne w krajach, w których znajdują się bazy USA, zostaną uznane za uzasadnione cele”.
Czytaj też:
Warszawa może odegrać kluczową rolę w deeskalacji konfliktu w Iranie? „Polska jako most”Czytaj też:
Irańczycy ujawnili krwawy bilans wojny. Półtora tysiąca ofiar, wśród nich dzieci
