Serbowie nie chcą podlegać dowództwu kosowskiej policji (KPS) w Prisztinie, jak to było do tej pory - powiedział rzecznik kosowskiej policji Veton Elshani. To kolejny dowód na pogłębienie podziałów etnicznych w Kosowie od ogłoszenia 17 lutego niepodległości tej dotychczasowej prowincji Serbii.
Ok. 100 serbskich oficerów w okręgu gnilańskim na wschodzie Kosowa zostało z tego powodu zawieszonych w obowiązkach. Funkcjonariusze w ramach protestu zwracają swoje wyposażenie.
Ponad 120 policjantów serbskich z enklaw w środkowym Kosowie zebrało się przed posterunkiem w Graczanicy żądając rozmowy z przedstawicielem UNMIK. Według rzecznika policji, do bojkotu dołączyli funkcjonariusze z enklaw na południu.
"Serbscy oficerowie KPS w całym Kosowie uczynią to, co robili Serbowie w północnym Kosowie. Będą uznawać jedynie rozkazy policji międzynarodowej" - ostrzegł serbski burmistrz miasta Sztrpce na południu, Stanko Jakovljević.
W liczących 7 tys. ludzi siłach policyjnych jest ok. 700 serbskich oficerów. Kosowska policja została utworzona przez ONZ, gdy organizacja przejęła administrowanie Kosowa po wojnie z lat 1998-99. W jej skład wchodzi ponad 80 proc. Albańczyków, 10 proc. Serbów i 6 proc. przedstawicieli innych mniejszości.
Tymczasem minister infrastruktury Serbii Velimir Ilić oświadczył w piątek, że władze w Belgradzie "chcą mieć własną lokalną policję w kosowskich miastach, zamieszkanych przez Serbów".pap, em