Według Eberhardta "obie strony będą się teraz wzajemnie oskarżać o niewypełnianie zawieszenia broni", natomiast mało prawdopodobne jest, żeby doszło do wznowienia walk na dużą skalę. "To nie leży w niczyim interesie" - ocenił ekspert.
W jego opinii, "na skutek tego konfliktu Gruzja straciła szansę na odzyskanie kontroli nad Południową Osetią i Abchazją i trudno sobie wyobrazić, aby w najbliższych latach miało się to zmienić".
Jednocześnie zauważa, że "gruzińska elita polityczna i gruzińskie społeczeństwo nie są zdolne tego przyznać".
"Tym samych problem osetyjski i abchaski będzie czynnikiem bardzo negatywnie wpływającym na politykę gruzińską i w rezultacie osłabiającym szanse Gruzji na integrację z Zachodem" - uważa Eberhardt.
Jego zdaniem również Rosja niewiele zyskała na konflikcie. "Rosja kontrolowała zbuntowane republiki przed operacją wojskową jako rozjemca, teraz kontroluje je jako okupant, co trudno uznać za zmianę korzystną" - zauważa ekspert.
W opinii Eberhardta "Rosja zdołała pokazać światu swoją olbrzymią determinację w dążeniu do tego, aby obszar postsowiecki był traktowany jako obszar jej szczególnych interesów; wykazała, że jest gotowa - nie zważając na prawo międzynarodowe - tych interesów bronić".
Ekspert zauważa jednak, że "żadne państwo postsowieckie nie poparło operacji w Osetii Południowej, nawet formalnie sojusznicza Białoruś". To pokazuje - zdaniem Eberhardta - jaki wizerunek ma Rosja w regionie.
Oznacza to, że "Rosja nie jest państwem, które dysponuje siłą przyciągania na tym obszarze; jej model rozwoju nie jest atrakcyjny dla sąsiadów. Jeżeli ma wpływy, to wyłącznie dzięki sile militarnej, czy możliwości zakręcania kurka z gazem".
W opinii eksperta "relacje polsko-rosyjskie były od dawna napięte" i pod tym względem wydarzenia w Gruzji niczego nie zmieniły.
"Konflikt gruziński potwierdził, że Polska i Rosja mają sprzeczne interesy w Europie Wschodniej. W 2004 r. dzieliła nas Ukraina, dziś Gruzja; być może za dwa, trzy lata będziemy z Rosją w sporze o Białoruś. Mamy inną wizję rozwoju tego regionu i jest to nieuniknione" - dodał Eberhardt.
Jednocześnie - jego zdaniem - obecny konflikt może mieć negatywne konsekwencje krótkoterminowe dla stosunków polsko-rosyjskich.
"Istniały plany wizyty premiera Putina w Warszawie i rozmów dotyczących kwestii związanych m.in. z Zalewem Wiślanym i współpracą energetyczną. Nie zdziwiłbym się, gdyby Rosjanie zdecydowali się odwołać te konsultacje" - stwierdził ekspert.
Polska powinna - w jego opinii - wykorzystać sytuację wokół Gruzji do zainicjowania na forum UE dyskusji na temat tego, "czy rzeczywiście jesteśmy w stanie utworzyć z Rosją wspólną przestrzeń bezpieczeństwa od Lizbony do Władywostoku, na co wielu polityków zachodnioeuropejskich jeszcze niedawno, a być może nadal, ma nadzieję".
pap, keb