Tymoszenko: będzie koalicja to poprę Juszczenkę

Tymoszenko: będzie koalicja to poprę Juszczenkę

Dodano:   /  Zmieniono: 
Premier Ukrainy Julia Tymoszenko oświadczyła, że w razie odnowienia prozachodniej koalicji w parlamencie, byłaby gotowa poprzeć prezydenta Wiktora Juszczenkę w wyborach prezydenckich w 2010 roku.

Koalicję, która rozpadła się w ostatnich tygodniach, tworzyły Blok Julii Tymoszenko i prezydencki sojusz Nasza Ukraina-Ludowa Samoobrona (NU-LS).

"Jeśli udałoby się uratować demokratyczną koalicję, byłabym gotowa poprzeć znanego wam kandydata na prezydenta na jeszcze jedną kadencję" - powiedziała Tymoszenko podczas konferencji prasowej w Kijowie.

Szefowa ukraińskiego rządu skrytykowała jednocześnie Juszczenkę i jego otoczenie za oskarżanie jej o współpracę z Kremlem.

"To nie ręka Kremla, lecz ręce pracowników kancelarii prezydenta wykręcały numery telefonów do deputowanych NU-LS, zlecając im opuszczenie koalicji z moim ugrupowaniem" - oznajmiła.

W udzielonym w ubiegłym tygodniu wywiadzie dla "Financial Timesa" Juszczenko zasugerował, że do zaognienia obecnego kryzysu politycznego na Ukrainie przyczyniła się Rosja.

Komentując sprawę rozpadu w parlamencie prozachodniej koalicji, Juszczenko powiedział, iż "nie jest to produkt ukraiński". Dodał także, iż premier Tymoszenko prowadziła rozmowy z "zagranicznymi siłami".

Pytany o współpracę Bloku Julii Tymoszenko z prorosyjską opozycją - Partią Regionów Ukrainy i komunistami w celu ograniczenia kompetencji prezydenta, Juszczenko ocenił, iż "jest to próba zmonopolizowania władzy w rękach Tymoszenko, którą podejrzewa on o szukanie moskiewskiego poparcia dla jej ambicji prezydenckich".

Tymoszenko zdecydowanie odrzuciła te oskarżenia. Nie zgodziła się również z zarzutami otoczenia prezydenta Juszczenki, iż o jej współpracy z  Rosjanami może świadczyć milczenie rządu w sprawie Gruzji i stacjonującej na  ukraińskim Krymie rosyjskiej Floty Czarnomorskiej.

"Nasze stanowisko w sprawie Gruzji jest jasne: sytuację w tym regionie stale obserwuje mój przedstawiciel w tym kraju (wicepremier ds. integracji europejskiej) Hryhorij Nemyria" - powiedziała.

Wskazała przy tym, iż stanowisko prezydenta Juszczenki wobec rosyjskiej Floty Czarnomorskiej jest "agresywne", "szkodzi integralności terytorialnej państwa" oraz "sprzyja scenariuszom separatystycznym".

"Nie ja podpisywałam dokumenty, przewidujące stacjonowanie Floty Czarnomorskiej na Ukrainie do 2017 roku, lecz zawarte przez poprzedników umowy międzynarodowe muszą być przestrzegane" - oświadczyła pani premier.

Tymoszenko odniosła się także do innych oskarżeń ze strony Juszczenki, potwierdzających - zdaniem kancelarii prezydenta - jej działania na  rzecz Moskwy.

Jest to m.in. oskarżenie o sabotowanie przez rząd dekretu prezydenckiego, dotyczącego zmiany kierunku przesyłania ropy naftowej rurociągiem Odessa-Brody. Magistrala, która powstała dla tłoczenia surowca ze wschodu na zachód, tłoczy go  obecnie w kierunku odwrotnym.

Juszczenko chciał, by do września ropociąg Odessa-Brody zaczął przesyłać ropę naftową na zachód, lecz rząd Tymoszenko jego dekretu w tej sprawie nie  zrealizował.

"Nie ma żadnych umów, zapewniających napełnienie ropociągu lekką kaspijską ropą naftową. Nie ma żadnych kontraktów o przedłużeniu ropociągu (do Polski). Jest tylko kontrakt ze spółką +offshorową+, który zobowiązuje Ukrtransnaftę (operatora rurociągów naftowych na Ukrainie) do sprzedaży tej spółce technicznej ropy naftowej o wartości 300 mln dolarów, by pozbawić ropociąg Odessa-Brody jakiegokolwiek surowca. Jako premier nie mogę na to  pozwolić" - powiedziała Tymoszenko.

Zdaniem ukraińskiej premier za operacją, zmierzającą do przekazania technicznej ropy naftowej z ropociągu Odessa-Brody w prywatne ręce stoi szef kancelarii prezydenta Juszczenki Wiktor Bałoha oraz jeden z ukraińskich oligarchów, Ihor Kołomojski.

ND, PAP