Francja rozszerza parasol atomowy na Polskę. „To nie może konkurować z gwarancjami USA”

Francja rozszerza parasol atomowy na Polskę. „To nie może konkurować z gwarancjami USA”

Karol Nawrocki i Marcin Przydacz
Karol Nawrocki i Marcin Przydacz Źródło: Newspix.pl / Damian Burzykowski
Marcin Przydacz w kontekście rozszerzenia parasola atomowego Francji na Polskę ocenił, że to poprawi nasze bezpieczeństwo. Wspomniał jednak o trzech sojusznikach z NATO.

Francja rozszerza parasol atomowy na Polskę. W naszym kraju odbędą się m.in. wspólne ćwiczenia z francuskimi samolotami, które będą wyposażone w pociski z głowicami nuklearnymi. Marcin Przydacz ocenił w Radiu Zet, że „każda forma sojuszniczej współpracy poprawia bezpieczeństwo”. – Jeśli doszłoby do finalizacji, to będzie to korzystne, ale nie może konkurować z amerykańskimi gwarancjami, bo to jest dla nas równie ważne – powiedział szef BPM.

Przydacz zaznaczył, że nie może mówić o szczegółach manewrów. Szef Biura Polityki Międzynarodowej Prezydenta stwierdził, że „generalnie wszelkie ćwiczenia sojusznicze raczej wzmacniają bezpieczeństwo, niż je ograniczają”. – Dla mnie ważne jest, abyśmy my nie konkurowali tutaj. Mamy trzech sojuszników w ramach NATO, którzy posiadają zdolności nuklearne i każdy z nich ma nieco inną doktrynę, nieco inne zdolności przenoszenia i nieco inną politykę – mówił Przydacz.

Polska i Francja ze wspólnymi ćwiczeniami. Marcin Przydacz o rozszerzeniu parasola atomowego

Według szefa BPM „z każdym z nich powinniśmy starać się współpracować”. Przydacz ujawnił, że „z Wielką Brytanią na razie rozmowy są prowadzone w trochę innym temacie”. Szef Biura Polityki Międzynarodowej wyjaśniał, dlaczego na taki ruch nie zdecydowały się USA. – Amerykanie mają już rozlokowane zdolności w szeregu państw zachodnioeuropejskich, ale także i na południu w Turcji, zdaje się, we Włoszech. To jest długotrwały proces – wyjaśniał Przydacz.

– Rzeczywiście są takie środowiska w Stanach Zjednoczonych, które nie chcą podejmować tej decyzji o przenoszeniu na wschodnią flankę – przyznał szef BPM. Zastrzegł jednak, że może się to wydarzyć w przyszłości. – Jeśli nawet dzisiaj nie ma pełni zgody, to nie znaczy, że za pół roku, za rok takiej zgody nie będzie. Trzeba nad tym pracować – podsumował Przydacz.

Czytaj też:
Wizyta Macrona w Polsce wywołała furię Moskwy. „Nuklearyzacja i militaryzacja”
Czytaj też:
Japonia podejmuje decyzję po 15 latach od Fukushimy. Reaktor znów rusza