Czesi już zdecydowali
W swym apelu do Klausa o zniesienie "sztucznych barier" Barroso przypomniał, że czeski rząd podpisał wynegocjowany wspólnie przez 27 krajów traktat, a następnie zaaprobował go czeski parlament. Ten sam, który wybrał Klausa na prezydenta. - Uważamy, że nie ma powodu, by Republika Czeska nie honorowała swych zobowiązań wobec innych krajów i obywateli UE. Mam nadzieję, że Czechy spełnią wszystkie te zobowiązania. Czechy to demokracja parlamentarna, a parlament zaaprobował traktat. Nie prosimy o nic innego, o co nie prosiliśmy innych krajów, czyli o respektowania porządku konstytucyjnego w Czechach - powiedział.
Bez podpisu Klausa Praga straci komisarza?
- Otwarcie negocjacji - nie ma sensu, po tym gdy 27 krajów wynegocjowało, podpisało i zaaprobowało Traktat z Lizbony. To byłoby absurdalne - powiedział Barroso. Nie grożąc wprost, Barroso przyznał też, że jedynym sposobem, by Czechy były pewne, że utrzymają w Komisji Europejskiej swego komisarza, jest ratyfikacja Traktatu z Lizbony, gdyż obecnie obowiązujący traktat z Nicei zobowiązuje do zredukowania liczby komisarzy poniżej liczby krajów unijnych od nowej kadencji KE. - Bez Traktatu z Lizbony nie możemy dać gwarancji, że będzie komisarz dla Pragi - powiedział.
Fischer szuka kompromisu
Premier Fischer zasugerował, że rozwiązaniem impasu mogłaby być deklaracja polityczna z wymaganymi przez Klausa gwarancjami, przyjęta przez przywódców państw UE na szczycie, "z odnośnikiem, że w późniejszym okresie mogłaby ona stać się protokołem" do Traktatu. - W ten sposób nie otwieramy z powrotem kwestii ratyfikacji traktatu przez 27 krajów - argumentował.
Docelowy czeski protokół miałby mieć analogiczną moc prawną jak brytyjski protokół do Karty Praw Podstawowych, do którego podczas negocjacji nad Traktatem z Lizbony dołączyła Polska. O ile obiekcje brytyjskie wobec Karty wiążą się ze sprawami pracowniczymi i socjalnymi, o tyle Polska wyrażała obawy przed możliwością narzucenia polskiemu prawu standardów moralnych. Protokół - według Czechów - mógłby być dołączony do ewentualnego traktatu akcesyjnego Chorwacji w 2011 r.
Kwestią otwartą pozostaje, czy taki scenariusz ustępstw na skutek szantażu czeskiego prezydenta byłby w ogóle do zaakceptowania przez kraje członkowskie UE i czy zadowoliłby samego Klausa. Zdaniem Barroso, w tej sprawie czeski rząd musi przede wszystkim porozumieć się z prezydentem. - Zachęcam premiera Fischera, aby znalazł rozwiązanie dla tych wciąż niejasnych wewnętrznych kwestii i przedyskutował je ze szwedzkim przewodnictwem w UE - oświadczył przewodniczący KE.
Prezydent boi się Niemiec
Czeski premier Jan Fischer wyraził przekonanie, że Trybunał Konstytucyjny pozytywnie oceni zgodność Traktatu z Lizbony z czeską ustawą zasadniczą, co pozwoli na zakończenie ratyfikacji przez Czechy i "wejście w życie Traktatu z Lizbony" na początku roku. Obaj politycy wyrazili nadzieję, że szczyt przywódców państw i rządów UE zaplanowany na 29-30 października "znajdzie rozwiązanie", by ustosunkować się do najnowszego żądania Klausa. Prezydentowi Czech chodzi o to, by jego kraju nie obejmowała dołączona do Traktatu Karta Praw Podstawowych, która według Klausa może być podstawą zgłaszania w Europejskim Trybunale Sprawiedliwości roszczeń majątkowych wysiedlonych po wojnie sudeckich Niemców.
PAP, arb
