Informację tę potwierdziły także źródła w szwedzkim przewodnictwie w UE. "Wygląda na to, że jest porozumienie" - powiedziały źródła.
Chodzi o dopisanie Czech do polsko-brytyjskiego protokołu do Traktatu z Lizbony, który wyłącza te kraje z obowiązywania Karty Praw Podstawowych. "Słowo Czechy ma być dodane po przecinku po Polsce i Wielkiej Brytanii" - tłumaczył czeski dyplomata.
Zmiana wejdzie w życie po akcesji Chorwacji
Ustalono, że zmieniony protokół zostanie dodany dopiero do następnego traktatu UE (najpewniej będzie to traktat akcesyjny Chorwacji) i ratyfikowany wówczas przez wszystkie kraje UE. To zapobiegnie ponownej długiej ratyfikacji Traktatu z Lizbony we wszystkich krajach UE, co byłoby konieczne w przypadku dodania do traktatu (lub protokołu traktatowego) jakiegokolwiek zmieniającego go nowego słowa, a nawet przecinka.
Negocjacje na szczycie w imieniu Czech prowadził premier Jan Fischer. Znany z eurosceptycznych poglądów prezydent Klaus - ostatni przywódca UE, który nie podpisał ratyfikacji lizbońskiego traktatu - nie uczestniczy w szczycie. Ale wydaje się, że powinien respektować porozumienie ze szczytu, gdyż to sam w takiej wersji je zaproponował.
Nie będzie niemieckich roszczeń
Trzymając w zawieszeniu całą UE, Klaus domagał się, by Czechy zostały objęte wyłączeniem z obowiązywania Karty Praw Podstawowych (tzw. opt-out), argumentując, że wyeliminuje to istniejącą - jego zdaniem - groźbę zgłaszania w Trybunale Sprawiedliwości UE roszczeń majątkowych przez wysiedlonych w 1945 roku na podstawie dekretów Benesza Niemców sudeckich.
Jeśli Klaus rzeczywiście dochowa obietnicy i uszanuje porozumienie ze szczytu, na drodze do podpisania przez niego Traktatu z Lizbony i wejścia w życie tego dokumentu w UE pozostanie już tylko jedna przeszkoda. Czeski Trybunał Konstytucyjny ogłosił we wtorek, że najwcześniej 3 listopada zapadnie wyrok o zgodności Traktatu z Lizbony z czeską konstytucją. Przed tym terminem Klaus nie podpisze więc ratyfikacji.
Tusk i L. Kaczyński: to oznacza ratyfikację traktatu
Prezydent Lech Kaczyński uważa, że po tym, jak kraje członkowskie zaakceptowały w czwartek na szczycie UE derogację dla Czech dotyczącą Karty Praw Podstawowych, czeski prezydent Vaclav Klaus podpisze Traktat z Lizbony.
"Ja naprawdę nie jestem Vaclavem Klausem, ale ja bym założył, że tak" - powiedział w czwartek wieczorem w Brukseli prezydent, pytany przez dziennikarzy, czy teraz jego zdaniem zakończy się proces ratyfikacji Traktatu z Lizbony w Czechach.
W ocenie Lecha Kaczyńskiego, Czechy zdołały uzyskać teraz to, co udało się Polsce w czerwcu 2007 roku. "Czasami bywa, że coś dobrego zdarza się w porze spóźnionej, lepiej późno niż wcale" - mówił prezydent.
Premier Donald Tusk ocenił zaś w rozmowie z dziennikarzami, że przywódcy państw i rządów UE zrobili wszystko, co powinno ułatwić podjęcie ostatecznie pozytywnej decyzji prezydentowi Klausowi w sprawie Traktatu z Lizbony, a wcześniej czeskiemu Trybunałowi Konstytucyjnemu. "Nic więcej już nie można zrobić. (...) Mam nadzieję, że ten proces (ratyfikacji) został wreszcie zakończony" - wyraził nadzieję szef polskiego rządu.
Kraje UE porozumiały się w sprawie dopisania Czech do polsko-brytyjskiego protokołu do Traktatu z Lizbony, który wyłącza te kraje z obowiązywania Karty Praw Podstawowych.pap, keb
