Na początku rozmowy Nawrocki zapytany został o kolejny zamach na życie prezydenta USA Donalda Trumpa. — To pokazuje, dokąd prowadzi emocja polityczna i jej przeskalowanie. To kolejny przykład, że radykalne emocje mogą prowadzić do tragedii – mówił.
Nawrocki nie obawia się o bezpieczeństwo
Przyznał jednocześnie, że on sam czuje się bezpieczny. – Oficerowie robią wszystko, żebym ja był bezpieczny. Mam nadzieję, że te pięć lat przebiegnie bez takich incydentów jak w USA — stwierdził.
Wśród pytań pojawiło się też jedno o Zbigniewa Boguckiego. Nawrockiego zagadnięto, czy jego minister mógłby być kandydatem na premiera. — Obaj skupiamy się nie tyle na dynamice życia politycznego, ale na tym, co dzieje się w państwie. Dzisiaj wykonuje swoje zadania urzędnicze – odpowiadał.
– Myślę, że ma predyspozycje i umiejętności, które dają mu możliwości sprawowania wszystkich funkcji w państwie — przyznał. — Dzisiaj kandydatem prawej części strony politycznej jest równie zdolny Przemysław Czarnek i wokół niego koncentruje się debata — zastrzegł Nawrocki.
Nawrocki o słowach Tuska: Wielka głupota
Dużo mniej dyplomatycznie wypowiadał się na temat głośnego wywiadu Donalda Tuska dla „Financial Times”. Premier Polski mówił w nim o NATO i bezpieczeństwie naszego kontynentu. Jak podkreślał Tusk, „największym i najważniejszym pytaniem dla Europy jest to, czy Stany Zjednoczone są gotowe być tak lojalne, jak opisano to w naszych traktatach”. Miał oczywiście na myśli reakcję USA w przypadku ataku Rosji na kraje Sojuszu.
– To naprawdę poważna sprawa. Mam na myśli perspektywę krótkoterminową – raczej miesiące niż lata – mówił Tusk. – Dla nas niezwykle ważne jest, aby mieć pewność, że wszyscy będą traktować zobowiązania wobec NATO równie poważnie jak Polska – stwierdzał szef rządu.
Nawrocki odniósł się do tego jednoznacznie negatywnie. — Tego typu słowa, niezależnie od tego, kto jest prezydentem i premierem, są bardzo niedobre, dla Polek i Polaków, dla naszej sytuacji międzynarodowej. Kwestionowanie art. 5 NATO czy Sojuszu, tego typu słowa o braku lojalności naszego strategicznego sojusznika... Podnoszenie tego typu kwestii myślę, że jest odległe od pragmatyzmu politycznego, nieodpowiedzialne dla Polski — oceniał prezydent.
— Myślę, że zwierzchnik Sił Zbrojnych powinien dostać informacje o potencjalnej wojnie. Zwróciłem się o te informacje do wojska i czułem w wojsku raczej rodzaj konsternacji — mówił dalej. — Jeżeli w uznaniu premiera w ciągu kilku miesięcy jesteśmy w zagrożeniu wojennym, to raczej powinniśmy kumulować nasze wysiłki, stawiać na Sojusz Północnoatlantycki — dodawał. — Ten wywiad to była wielka głupota, to jest zabawa interesem Polski — podsumował.
Czytaj też:
Zaskakujący ruch Nawrockiego. To koniec konfliktu z Tuskiem?Czytaj też:
Nawrocki na gali bokserskiej. Zgrzyt wokół wizyty prezydenta
