Ustawa na święta
Do uchwalenia rezolucji o formalnym rozpoczęciu debaty potrzeba było większości minimum 60 głosów, czyli dokładnie tyle, ilu zasiada w Senacie Demokratów. Wszyscy demokratyczni senatorowie głosowali za - m.in. Mary Landrieu, Ben Nelson i Blanche Lincoln, czyli trójka konserwatywnych Demokratów z południa, którzy mają wiele zastrzeżeń do ustawy. Landrieu zaznaczyła, iż jej głosu za rozpoczęciem debaty nie należy uważać za gwarancję, że będzie także głosować nad samą ustawą. Demokratyczny przywódca większości w Senacie Harry Reid liczy na uchwalenie ustawy przed świętem Bożego Narodzenia. Tekst ustawy będzie musiał być jeszcze uzgodniony z wersją uchwaloną na początku listopada przez Izbę Reprezentantów, gdzie przeszła ona nieznaczna większością 220 do 215 głosów.
Amerykanie będą mieli swój NFZ?
Realizacja tego ostatniego punktu może być trudna, ponieważ w ustawie Izby znalazł się m.in. zapis o utworzeniu państwowego funduszu ubezpieczeniowego, który konkurowałby na rynku z prywatnymi towarzystwami ubezpieczeniowymi, co ma się przyczynić do obniżenia stawek. Rozwiązanie to - tzw. opcja publiczna - napotyka szczególnie zażarty opór - sprzeciwiają się mu m.in. wspomniani konserwatywni demokraci w Senacie, jak Mary Landrieu. Broni go tymczasem zaciekle lewica w Partii Demokratycznej. Biały Dom naciska, aby ustawę uchwalić jak najprędzej, ponieważ w przyszłym roku odbędą się w listopadzie wybory do Kongresu i wraz z rozpoczęciem kampanii - która w USA trwa miesiącami - ustawodawcy niechętnie głosują za ustawami ryzykownymi politycznie.
Republikanie: Obama jak MaddofW dyskusji przed sobotnim głosowaniem Republikanie wzywali wahających się Demokratów do zablokowania procedury. Argumentowali, że podane przez demokratyczne kierownictwo koszty reformy są celowo zaniżone - zdaniem jednego z senatorów wynoszą w rzeczywistości aż 2,2 biliona dolarów w ciągu 10 lat. Inny porównał autorów reformy do giełdowego oszusta stulecia, Berniego Madoffa. Republikanie ostrzegali też, że reforma będzie oznaczać podwyżkę stawek ubezpieczeniowych, wyższe podatki i cięcia świadczeń z federalnego funduszu ubezpieczeń emerytów.
PAP, arb
