Rosjanie nie przygotowali lotniska na wizytę polskiego prezydenta?

Rosjanie nie przygotowali lotniska na wizytę polskiego prezydenta?

Dodano:   /  Zmieniono: 9
Fot. Wikipedia
7 kwietnia na lotnisku w Smoleńsku znajdował się sprzęt radiolokacyjny, który pomógł wylądować samolotowi z premierem Władimirem Putinem na pokładzie. 10 kwietnia, kiedy doszło do tragedii prezydenckiego Tu-154M takiego sprzętu na lotnisku już nie było. Komentatorka "Moscow Times" Julia Łatynina zwraca uwagę, że o ile wizyta Tuska była przygotowana, to wizytę prezydenta Kaczyńskiego rosyjskie władze traktowały jak zbędną.
Łatynina w swoim artykule powołuje się na pilotów znających procedury lotów rosyjskiego premiera. - Kiedy 7 kwietnia Putin i Tusk przylatywali, na miejsce przywieziono specjalne radiolokacyjne przyrządy. Ponieważ nie było śladu takich urządzeń, gdy przylatywał Kaczyński, to oznacza, że je zabrano - twierdzi Łatynina. - Otwarcie mówiąc ja nie potrafię sobie wyobrazić naszego premiera, który ląduje na starym lotnisku wojskowym, na którym niczego nie przygotowano. W takiej sytuacji łatwiej przylecieć śmigłowcem lub przyjechać z Moskwy. Ta sprawa wydaje mi się bardzo ważna dla śledztwa - uważa.

Według polskich pilotów i ekspertów lotnictwa, nawet jeżeli jakiś dodatkowy sprzęt podczas przylotu Putina tam był, nasi piloci o nim nie wiedzieli. Pułkownik Bartosz Stroiński - dowódca tupolewa, którym 7 kwietnia do Smoleńska poleciał premier Tusk - podkreśla, że załoga podchodziła do lądowania, wykorzystując standardowe wyposażenie tamtejszego lotniska wojskowego. Dodał, że lotnisko wyposażone jest w dwie radiolatarnie - bliższą i dalszą prowadzącą. Według nich wykonuje się podejście do lądowania.

Eksperci twierdzą, że jeśli 7 kwietnia dostarczono jakiś lepszy sprzęt, był on przeznaczony jedynie dla samolotu Putina, a nasi piloci i tak nie mogliby z niego skorzystać.

"Dziennik Gazeta Prawna", RMF FM, arb


 9

Czytaj także