Przełom w walce z talibami. Wojska opozycyjnego Sojusz Północnego zdobyły tereny przygraniczne na północy Afganistanu i przygotowują się do szturmu na Kabul.
Rządzący Afganistanem talibowie poinformowali, że utracili miasto Mazar-i-Szarif na rzecz opozycyjnego Sojuszu Północnego. "Tak, nie mamy już Mazaru. Straciliśmy też lotnisko" - powiedział w krótkiej wypowiedzi dla mediów talibański minister obrony Obaidullah Akhund. "Nasze wojska są teraz 60 kilometrów na wschód od tego miasta".
Wcześniej w sobotę rozgłośnia BBC podała, że afgańska opozycja przejęła kontrolę nad radiostacją w tym mieście.
Mazar-i-Sharif jest kluczowym miastem w Afganistanie. Jego zdobycie otwiera bowiem opozycji drogi zaopatrzenia z Uzbekistanu oraz Tadżykistanu - krajów, które wspomagają ją w walce z talibami.
W rękach opozycji znalazły się też przygraniczne prowincje Samangan, (granicząca z Tadżykistanem) oraz prowincja Saripol. Zdobycze te oznaczają otwarcie granic z krajami Azji Centralnej.
"Wcześnie rano Sar-i-Pol przeszło pod kontrolę rządu prezydenta Burhanuddina Rabbaniego" - powiedział opozycyjny minister spraw wewnętrznych Junis Qanuni. Wojska Sojuszu Północnego zajęły też miasto Hairatan nad graniczną rzeką Amu-Darią. "Granica jest jeszcze zamknięta, ale wkrótce ją otworzymy" - zapowiedział minister.
Z doniesień agencyjnych wynika, że pod stolicą Afganistanu trwa dyslokacja wojsk opozycji, szykujących się - jak sugeruje agencja France Presse - do ataku na Kabul. Informacje o planowanej ofensywie potwierdzić miał jeden z dowódców na linii frontu Amanullah Gozar.
Opozycję wspierają naloty amerykańskich sił powietrznych. Samoloty atakują konwoje czołgów talibańskich i zgrupowania żołnierzy talibów uciekające z rejonu zajętego w piątek przez opozycję miasta Mazar-i-Szarif na północy Afganistanu. Ich zadaniem jest nie dopuścić do przegrupowania armii talibańskiej - poinformował dowódca amerykańskiej grupy bojowej z lotniskowca USS Theodore Roosevelt, znajdującego się na Morzu Arabskim.
Według admirała Marka Fitzgeralda, amerykańskie dowództwo spodziewało się wycofywania oddziałów talibów z północnego regionu. Nie sądzono jednak, że operacja będzie prowadzona w takim pośpiechu. USA nie przewidywały również tak rychłego postępu wojsk opozycji.
Inne źródła, cytowane przez agencję France Presse, informują o masowych nalotach amerykańskich na obszarach nadal kontrolowanych przez talibów na północy kraju, przede wszystkim w pobliżu granicy z Tadżykistanem. W sobotę bombowce B-52 przeprowadziły też dywanowy nalot na pozycje talibów około 25 kilometrów na północ od Kabulu.
Bomby spadały również na pozycje talibów w odległości zaledwie dwustu metrów od kontrolowanej przez opozycyjny Sojusz Północny dawnej bazy lotniczej w Bagram.
em, pap
Wcześniej w sobotę rozgłośnia BBC podała, że afgańska opozycja przejęła kontrolę nad radiostacją w tym mieście.
Mazar-i-Sharif jest kluczowym miastem w Afganistanie. Jego zdobycie otwiera bowiem opozycji drogi zaopatrzenia z Uzbekistanu oraz Tadżykistanu - krajów, które wspomagają ją w walce z talibami.
W rękach opozycji znalazły się też przygraniczne prowincje Samangan, (granicząca z Tadżykistanem) oraz prowincja Saripol. Zdobycze te oznaczają otwarcie granic z krajami Azji Centralnej.
"Wcześnie rano Sar-i-Pol przeszło pod kontrolę rządu prezydenta Burhanuddina Rabbaniego" - powiedział opozycyjny minister spraw wewnętrznych Junis Qanuni. Wojska Sojuszu Północnego zajęły też miasto Hairatan nad graniczną rzeką Amu-Darią. "Granica jest jeszcze zamknięta, ale wkrótce ją otworzymy" - zapowiedział minister.
Z doniesień agencyjnych wynika, że pod stolicą Afganistanu trwa dyslokacja wojsk opozycji, szykujących się - jak sugeruje agencja France Presse - do ataku na Kabul. Informacje o planowanej ofensywie potwierdzić miał jeden z dowódców na linii frontu Amanullah Gozar.
Opozycję wspierają naloty amerykańskich sił powietrznych. Samoloty atakują konwoje czołgów talibańskich i zgrupowania żołnierzy talibów uciekające z rejonu zajętego w piątek przez opozycję miasta Mazar-i-Szarif na północy Afganistanu. Ich zadaniem jest nie dopuścić do przegrupowania armii talibańskiej - poinformował dowódca amerykańskiej grupy bojowej z lotniskowca USS Theodore Roosevelt, znajdującego się na Morzu Arabskim.
Według admirała Marka Fitzgeralda, amerykańskie dowództwo spodziewało się wycofywania oddziałów talibów z północnego regionu. Nie sądzono jednak, że operacja będzie prowadzona w takim pośpiechu. USA nie przewidywały również tak rychłego postępu wojsk opozycji.
Inne źródła, cytowane przez agencję France Presse, informują o masowych nalotach amerykańskich na obszarach nadal kontrolowanych przez talibów na północy kraju, przede wszystkim w pobliżu granicy z Tadżykistanem. W sobotę bombowce B-52 przeprowadziły też dywanowy nalot na pozycje talibów około 25 kilometrów na północ od Kabulu.
Bomby spadały również na pozycje talibów w odległości zaledwie dwustu metrów od kontrolowanej przez opozycyjny Sojusz Północny dawnej bazy lotniczej w Bagram.
em, pap