Obama traci współpracowników

Obama traci współpracowników

Dodano:   /  Zmieniono: 
Barack Obama (fot. White House) 
Kolejni bliscy współpracownicy prezydenta Baracka Obamy opuszczają Biały Dom. Z funkcji szefa Kancelarii Białego Domu rezygnuje Rahm Emanuel. Swoje odejście zapowiedział także główny doradca ekonomiczny prezydenta USA Larry Summers.
Rahm Emanuel ma odejść już w październiku - podały amerykańskie media, powołując się na chcących zachować anonimowość przedstawicieli administracji Obamy. Jego odejście wiązane jest z chęcią startu w przyszłorocznych wyborach na burmistrza Chicago. Emanuel od dawna wymieniany był jako potencjalny kandydat do władzy w tym mieście. Były demokratyczny kongresman z Chicago swoją decyzję uzależniał jednak od rezygnacji z reelekcji wieloletniego burmistrza Richarda Daleya. Ten swoje odejście ze stanowiska ogłosił na początku września.

Rahm Emanuel jest kolejnym bliskim współpracownikiem amerykańskiego prezydenta, który opuści Biały Dom. Pod koniec roku z administracji odejdzie też czołowy doradca ekonomiczny Obamy - Larry Summers, który zapowiedział, że zamierza powrócić na uczelnię, którą opuścił w 2009 roku. Odejście Summersa uważa się za duże zaskoczenie, gdyż jest on powszechnie uznawany za "kluczowego gracza w ekonomicznej drużynie Obamy". Swoją rezygnację zapowiedział też Herb Allison, zarządzający programem TARP (Troubled Asset Relief Program), czyli uchwalonym w 2008 roku pakietem ratunkowym dla gospodarki. Na początku września rezygnację złożyła szefowa rady doradców ekonomicznych Christina Romer.

Kolejne odejścia z administracji Obamy komentuje się jako reakcję na niepewny wynik kontrolujących obecnie Kongres Demokratów w nachodzących wyborach. Tym opiniom przeciwstawia się rzecznik Białego Domu Robert Gibbs. - Są ludzie, którzy pracowali ciężko w ciągu ostatnich trzech lat i mogą podjąć decyzję o powrocie do tego, czym się zajmowali, zanim rozpoczęli pracę w tej administracji. Moim zdaniem nie należy tego rozpatrywać w kontekście tego, co może się stać w nadchodzących wyborach - podkreślił Gibbs.

PAP, arb