Wcześniej policja zmilitaryzowana na znak protestu przeciwko zlikwidowaniu dodatków, m.in. premii wypłacanych z okazji awansu, zajęła od rana jeden z pasów lotniska międzynarodowego w Quito. W związku z blokadą lotniska połączenia lotnicze z Quito zostały czasowo wstrzymane. Do policjantów przyłączyło się na lotnisku 120 żołnierzy. W Quito pracodawcy odesłali do domów pracowników wielu zakładów, zamykane są sklepy, a młodzież odsyłana ze szkół do domów. Policja zbuntowała się także w stolicy gospodarczej Ekwadoru, portowym Guayaquil, i w innych miastach. Policjanci palą opony samochodowe i detonują granaty z gazem łzawiącym.
- Jeśli chcecie zabić prezydenta, jest tutaj do waszej dyspozycji - wołał do zbuntowanych policjantów wyraźnie przejęty i poruszony prezydent Correa. Prezydent próbował rozmawiać z policjantami, spotkał się jednak z wrogimi okrzykami z ich strony. Przemówił do nich z okna koszar.
- Jeśli chcecie zająć koszary - zajmujcie, jeśli chcecie zostawić obywateli bez ochrony, jeśli chcenie zdradzić swą misję policjantów, swą przysięgę - zdradzajcie, ale ten prezydent i ten rząd będą nadal wypełniali swój obowiązek - zapewnił Correa. Policjanci odpowiedzieli, rzucając w kierunku prezydenta granatami z gazem łzawiącym. Według źródeł rządowych, prezydentowi trzeba było udzielić pomocy w szpitalu z powodu podrażnienia dróg oddechowych.Protest policji zmilitaryzowanej i jego bezpośrednie konsekwencje w Quito, Guayaquil i innych miastach Ekwadoru sprawiają, że sytuacja w kraju stała się "delikatna", ponieważ powoduje "destabilizację rządu i demokracji" - oświadczył minister koordynator bezpieczeństwa wewnętrznego i zewnętrznego Miguel Carvajal. Połączone Dowództwo Sił Zbrojnych Ekwadoru skierowało do szefa państwa list, w którym wyraża "poparcie dla prezydenta i demokracji" oraz ogłasza "fiasko" niespodziewanego protestu setek policjantów. Informację tę podał szef rządowego ruchu Sojusz-Kraj, Orlando Perez.
Rząd Hiszpanii zapewnił, że zmobilizuje "cały swój arsenał dyplomatyczny" w obronie porządku konstytucyjnego w Ekwadorze. Szef hiszpańskiej dyplomacji Miguel Angel Moratinos oświadczył po rozmowie telefonicznej z hiszpańskim ambasadorem w Quito, że sytuacja jest tam "bardzo skomplikowana i niepokojąca". "Absolutne poparcie dla prezydenta Ekwadoru i jego konstytucyjnego, demokratycznego rządu" wyraził prezydent Chile, konserwatysta Sebastian Pinera. Z kolei prezydent Peru Alan Garcia ogłosił, że jeszcze w czwartek ministrowie spraw zagranicznych krajów Ameryki Południowej udadzą się do Ekwadoru, "aby bronić demokracji". Wylądują oni w stolicy gospodarczej tego kraju, Guayaquil.
PAP, arb
