Lewica oskarża prawicę
Izba ma potem uchwalić rezolucję na temat tragedii w Arizonie. Oczekuje się, że znajdą się w niej apele o wyciszenie agresywnej retoryki, dominującej w debatach politycznych w USA w ostatnich dwóch latach, od początku rządów prezydenta Baracka Obamy. Z inicjatywy Republikanów Izba Reprezentantów miała w tym tygodniu głosować nad odwołaniem reformy opieki zdrowotnej uchwalonej w zeszłym roku z inicjatywy Obamy i Demokratów. Pod wpływem szoku po masowym mordzie w Arizonie zmieniono jednak porządek obrad, odkładając kontrowersyjne głosowanie na później.
Obrady Kongresu odbywają się na tle toczącej się w mediach polemiki na temat przyczyn masakry w Tucson. Lewicujący komentatorzy oskarżyli na początku konserwatystów z Tea Party, że ich jątrząca frazeologia w zeszłorocznej kampanii wyborczej przyczyniła się do tragedii, niepotrzebnie podgrzewając atmosferę. Prawica odrzuca te zarzuty, zwracając uwagę, że Loughner jest prawdopodobnie schizofrenikiem, oderwanym od rzeczywistości.
Republikanie przeciw restrykcjom
Niektórzy Demokraci zgłosili w Izbie projekty ustaw wprowadzających restrykcje dla posiadaczy broni. Zależy im na przywróceniu zakazu posiadania broni ofensywnej typu wojskowego, w tym m.in. powiększonych magazynków do pistoletów. W taki właśnie magazynek wyposażony był pistolet Glock, którym posłużył się w Tucson Jared Loughner. Republikańscy kongresmani od razu jednak wystąpili przeciwko tego rodzaju restrykcjom. Republikanie mają większość w nowej Izbie Reprezentantów. W środę również przedstawiciele FBI omawiali z kongresmanami sposoby ewentualnego wzmocnienia ich bezpieczeństwa. Na razie stałą ochronę osobistą mają jedynie członkowie kierownictwa Kongresu, tzn. przewodniczący Izby i przywódcy dwóch klubów parlamentarnych w obu izbach.
Co powie Obama?
W środę wieczorem (czasu USA) w Tucson odbędzie się ceremonia żałobna na cześć ofiar masakry. Przybywa na nią prezydent Obama, który wygłosi przemówienie. Oczekuje się go z wielkim zainteresowaniem - obserwatorzy zadają sobie pytanie, czy prezydent trafi odpowiednio słowami w nastroje w kraju po tragedii.
zew, PAP