Holandia jako pierwszy kraj Eurolandu ostatecznie pożegnała się ze swą walutą narodową. Od poniedziałku euro jest w tym kraju jedynym środkiem płatniczym.
Guldeny będzie można wymieniać na euro w banku centralnym jeszcze przez wiele lat - monety do roku 2007, a banknoty do roku 2032. Do 1 kwietnia 2002 Holendrzy mogą wpłacać guldeny na swoje konta bankowe; banki przeliczą "stare pieniądze" na euro.
Przedstawiciele władz podkreślają, że przejście na wspólną walutę europejską okazało się w Holandii łatwiejsze niż przypuszczano. W kołach gospodarczych odnotowano z ulgą, że nie sprawdziły się żadne czarne scenariusze - placówkom handlowym nie zabrakło nowej waluty, nie było spektakularnych napadów na transporty pieniędzy, starsi ludzie uporali się z euro bez większych problemów, nie było chaosu.
Przeciwnie - większość Holendrów entuzjastycznie podeszła do euro i zaczęła się nim posługiwać od pierwszego dnia. Co prawda w sobotę jeszcze pięć procent wszystkich płatności dokonano w guldenach, ale - jak się powszechnie uważa - wiązało się to z bliską perspektywą monopolu euro.
Pretensje zgłosiła organizacja ochrony konsumentów, krytykując gminy, które wykorzystały przejście na euro do drastycznego podniesienia opłat za parkowanie. Stwierdzono, że opłaty te wzrosły średnio o 8,8 procent. Wszystkich przebiło miasto Groningen, które opłatę za całodzienne parkowanie podniosło o 28 procent.
Organizacja ochrony konsumentów domaga się ponadto skontrolowania sieci wielkich sieci handlowych, podejrzewając je o nielegalne praktyki kartelowe, a konkretnie o uzgadnianie przeliczanych na euro cen wielu artykułów.
Gulden był jedną z najdłużej funkcjonujących walut europejskich. Wywodzi się jeszcze z XIV wieku, kiedy holenderskie prowincje zaczęły wybijać własną wersję rozprzestrzenionej wówczas w północnej Europie florenckiej monety - floreny, nazywając ją z czasem guldenem.
nat, pap
Przedstawiciele władz podkreślają, że przejście na wspólną walutę europejską okazało się w Holandii łatwiejsze niż przypuszczano. W kołach gospodarczych odnotowano z ulgą, że nie sprawdziły się żadne czarne scenariusze - placówkom handlowym nie zabrakło nowej waluty, nie było spektakularnych napadów na transporty pieniędzy, starsi ludzie uporali się z euro bez większych problemów, nie było chaosu.
Przeciwnie - większość Holendrów entuzjastycznie podeszła do euro i zaczęła się nim posługiwać od pierwszego dnia. Co prawda w sobotę jeszcze pięć procent wszystkich płatności dokonano w guldenach, ale - jak się powszechnie uważa - wiązało się to z bliską perspektywą monopolu euro.
Pretensje zgłosiła organizacja ochrony konsumentów, krytykując gminy, które wykorzystały przejście na euro do drastycznego podniesienia opłat za parkowanie. Stwierdzono, że opłaty te wzrosły średnio o 8,8 procent. Wszystkich przebiło miasto Groningen, które opłatę za całodzienne parkowanie podniosło o 28 procent.
Organizacja ochrony konsumentów domaga się ponadto skontrolowania sieci wielkich sieci handlowych, podejrzewając je o nielegalne praktyki kartelowe, a konkretnie o uzgadnianie przeliczanych na euro cen wielu artykułów.
Gulden był jedną z najdłużej funkcjonujących walut europejskich. Wywodzi się jeszcze z XIV wieku, kiedy holenderskie prowincje zaczęły wybijać własną wersję rozprzestrzenionej wówczas w północnej Europie florenckiej monety - floreny, nazywając ją z czasem guldenem.
nat, pap