Włoska grupa anarchistyczna przyznała się do wysłania do koszar w Livorno przesyłki z materiałem wybuchowym, który zranił podpułkownika wojska - podała agencja Ansa. Śledczy wiążą ten czyn z incydentami, do których doszło tego samego dnia w Szwajcarii i Grecji.
Na pakunku znaleziono komunikat pochodzący od organizacji o nazwie Nieformalna Federacja Anarchistyczna (FAI). Anarchiści z tego ruchu stali za wysłaniem w grudniu zeszłego roku serii przesyłek z materiałami wybuchowymi do ambasad kilku krajów w Rzymie, co wywołało alarm antyterrorystyczny. Dwóch mężczyzn w placówkach Szwajcarii i Chile zostało wtedy ciężko rannych.
Przebywającemu w szpitalu 41-letniemu podpułkownikowi, szefowi sztabu brygady komandosów Folgore, który odniósł poważne obrażenia rąk i twarzy, grozi amputacja kilku palców. Lekarze zapewniają jednak, że jego życie nie jest zagrożone.
Paczka adresowana do podpułkownika została wysłana pocztą. Wcześniej doszło do wybuchu przesyłki w biurze federacji operatorów nuklearnych Swissnuclear w miejscowości Olten w Szwajcarii - w wyniku eksplozji ranne zostały dwie kobiety. Inna paczka, adresowana do dyrektora więzienia w Grecji, została przechwycona przez tamtejszą policję i unieszkodliwiona.PAP, arb