Na czas obrad szczytu Unii Europejskiej w Barcelonie zastosowano specjalne środki ostrożności w obawie przed protestami antyglobalistów i atakami terrorystów z ETA.
Stolica Katalonii w dniach szczytu przypomina oblężoną twierdzę. 8,5 tysiąca policjantów, helikoptery, pojazdy opancerzone, setki kamer, dwa kilometry betonowych barier, wstrzymany ruch - to środki bezpieczeństwa podjęte z okazji szczytu UE.
Policja musiała rozpędzić pałkami tłum kilkuset antyglobalistów, protestujących przeciwko obradom szczytu. W tym czasie sklepikarze w zabytkowym centrum Barcelony pospiesznie zamykali sklepy w obawie przed demonstrantami, którzy rozproszyli się w wąskich uliczkach. Niektórzy z nich podpalili śmietniki, z których dym rozpościerał się nad częścią barcelońskiej starówki.
Część przybyłych z Wielkiej Brytanii i Francji demonstrantów zostało odseparowanych od reszty przez policjantów w cywilu.
Nie wszyscy przeciwnicy globalizacji zostali wpuszczeni. Straż graniczna w miejscowości Perthus na granicy z Francją udaremniła w piątek wjazd siedmiu autokarów z francuskimi i belgijskimi antyglobalistami na terytorium Hiszpanii. W odwecie postanowili oni zablokować na granicy pojazdy wjeżdżające do Francji.
Na czas unijnego spotkania Hiszpania zawiesiła stosowanie układu z Schengen i prowadzi kontrole na granicach. Hiszpańskie siły bezpieczeństwa wspiera francuska żandarmeria, by udaremnić przedostanie się do kraju "niepożądanego elementu". Mimo to do Barcelony dotarło dwukrotnie więcej przeciwników globalizacji niż się spodziewano.
em, pap
Policja musiała rozpędzić pałkami tłum kilkuset antyglobalistów, protestujących przeciwko obradom szczytu. W tym czasie sklepikarze w zabytkowym centrum Barcelony pospiesznie zamykali sklepy w obawie przed demonstrantami, którzy rozproszyli się w wąskich uliczkach. Niektórzy z nich podpalili śmietniki, z których dym rozpościerał się nad częścią barcelońskiej starówki.
Część przybyłych z Wielkiej Brytanii i Francji demonstrantów zostało odseparowanych od reszty przez policjantów w cywilu.
Nie wszyscy przeciwnicy globalizacji zostali wpuszczeni. Straż graniczna w miejscowości Perthus na granicy z Francją udaremniła w piątek wjazd siedmiu autokarów z francuskimi i belgijskimi antyglobalistami na terytorium Hiszpanii. W odwecie postanowili oni zablokować na granicy pojazdy wjeżdżające do Francji.
Na czas unijnego spotkania Hiszpania zawiesiła stosowanie układu z Schengen i prowadzi kontrole na granicach. Hiszpańskie siły bezpieczeństwa wspiera francuska żandarmeria, by udaremnić przedostanie się do kraju "niepożądanego elementu". Mimo to do Barcelony dotarło dwukrotnie więcej przeciwników globalizacji niż się spodziewano.
em, pap