Gorąco w Jemenie: wojsko używa moździerzy przeciw demonstrantom

Gorąco w Jemenie: wojsko używa moździerzy przeciw demonstrantom

Dodano:   /  Zmieniono: 
Jemeńczycy od pół roku protestują przeciwko Alemu Abd Allahowi Salahowi (na zdj. - for. Wikipedia)
Uzbrojeni mężczyźni wspierający protestujących, którzy chcą obalić prezydenta Jemenu Alego Abd Allaha Salaha, zabili w Taizzie miejscowego szefa służb bezpieczeństwa i jego dwóch ochroniarzy. W czasie ostrzału z moździerzy zginęło też siedmiu cywili.
Przedstawiciel władz Taizzu podał, że uzbrojeni napastnicy z  plemion przeciwnych reżimowi Salaha zorganizowali zasadzkę na samochód, którym jechał szef sił bezpieczeństwa w rejonie. Podczas zasadzki ciężko ranni zostali też członkowie jego świty oraz czterej napastnicy i trzej cywile. Według agencji AFP podczas ostrzału miasta przez Gwardię Republikańską wierną Salahowi zginęło siedmiu cywilów, a 30 zostało rannych. Wcześniej miało tam dojść do starć wojska z plemionami. Rannych zostało co najmniej 37 osób.

Na ulice Taizzu, który jest trzecim do wielkości miastem Jemenu i  kolebką protestów przeciwko Salahowi, wyległo po piątkowych modlitwach do 7 tys. manifestujących. Jeszcze więcej protestowało w stołecznej Sanie. Protesty przeciwko Salahowi trwają od pół roku - sparaliżowały one kilka miast jemeńskich, a szczególnie Taizz, gdzie uzbrojeni członkowie opozycji sporadycznie ścierają się z siłami rządowymi. Na północy Jemenu od tygodnia trwają walki między zajdyckimi rebeliantami, a zbrojnymi członkami głównej jemeńskiej partii opozycyjnej. W walkach zginęło około 60 ludzi - podał ogólnoarabski dziennik "Al-Hajat".

Jemen ma granice długości 1500 km z Arabią Saudyjską i władze w Rijadzie obawiają się, by niepokoje jemeńskie nie przeniknęły przez granicę. W końcu 2009 roku Arabia Saudyjska przypuściła wojskową ofensywę przeciwko jemeńskim rebeliantom, którzy wcześniej na krótko wdarli się na jej terytorium.

PAP, arb

 0

Czytaj także