Cameron się broni - i atakuje. "Opozycja wierzy w spiski"

Cameron się broni - i atakuje. "Opozycja wierzy w spiski"

David Cameron (fot. Wikipedia)
Premier David Cameron tłumaczył się na nadzwyczajnej sesji w Izbie Gmin z kontaktów z kierownictwem koncernu News Corp. w czasie gdy koncern Ruperta Murdocha zabiegał o przejęcie kontroli nad telewizją BSkyB. Opozycję oskarżył o dawanie wiary spiskowym teoriom.

Z ramienia rządu sprawą przejęcia kontroli nad BSkyB zajmował się minister do spraw biznesu Vince Cable, ale z polecenia Camerona została ona mu odebrana i przekazana ministrowi kultury, mediów i sportu Jeremy'emu Huntowi, gdy Cable powiedział, że "jest na wojnie z Murdochem". Hunt wstępnie zgodził się na przejęcie BSkyB przez koncern Ruperta Murdocha - News Corp. i zanosiło się na to, że oficjalnie to ogłosi. Na przeszkodzie w zrealizowaniu takiego scenariusza stanęły nowe fakty w aferze podsłuchowej, które wyszły na jaw w ubiegłym miesiącu na procesie zabójcy 13-letniej Milly Dowler, której telefon podsłuchiwali hakerzy "News of the World" ("NotW") - jednego z tytułów prasowych News Corp. Praktyki takie miały miejsce zanim oficjalnie potwierdzono, że dziewczyna została zamordowana. W kilka dni po tym, jak sprawę BSkyB odebrano Cable'owi, w grudniu 2010 r., Cameron wraz z żoną spotkał się na obiedzie z Rebeką Brooks i Jamesem Murdochem w jej posiadłości w Oxfordshire. Rebekah Brooks i James Murdoch należą do ścisłego kierownictwa News International - spółki wydawniczej wchodzącej w skład holdingu News Corp.

Najtrudniejsze pytanie w karierze Camerona

Komentatorzy sądzą, że sprawa BSkyB była jednym z tematów rozmowy w czasie spotkania. Cameron pytany przez laburzystowskiego posła Dennisa Skinnera, czy rozmawiał na temat BSkyB z Brooks, odparł że "żadna z jego rozmów na temat BSkyB nie była niewłaściwa". Komentatorzy uznali taką odpowiedź za wymijającą, a samo pytanie Skinnera za jedno z najtrudniejszych, z którymi Cameron miał do czynienia w swojej politycznej karierze. Podobne pytanie ponowił inny poseł Partii Pracy Ben Bradshaw, ale Cameron odpowiedział mu tak samo jak Skinnerowi.

Obiad Camerona z Brooks i Murdochem tuż po odebraniu sprawy BSkyB Cable'owi, który jest czołowym politykiem liberałów, skłonił wiceszefa Liberalnych Demokratów Simona Hughesa i przewodniczącego tej partii Tima Farrona do pisemnego zwrócenia uwagi na możliwy konflikt interesów.

Cameron: dziś zachowałbym się inaczej

Cameron bronił w Izbie Gmin decyzji o zaangażowaniu byłego redaktora naczelnego "NotW" Andy'ego Coulsona jako swego "spin doktora", a następnie dyrektora ds. komunikacji Downing Street. W czasie, gdy Coulson szefował "NotW" (2003-2007) gazeta włamywała się do skrzynek głosowych, prowadziła posłuchy i miała nawet płacić policji za tajne informacje. Coulson ustąpił z funkcji w styczniu tego roku, po tym jak reporter gazety i prywatny detektyw zostali skazani przez sąd. Oficjalnie Coulson twierdzi, że nic o tym nie wiedział.

Przed zatrudnianiem Coulsona na Downing Street mieli ostrzegać Camerona m.in. wysoko postawieni przedstawiciele Pałacu Buckingham. Reporterzy "NotW" podsłuchiwali członków rodziny królewskiej i osoby z ich otoczenia, m.in. wnuka Elżbiety II, księcia Williama. Wiadomość tę ujawnił Chris Bryant - poseł Partii Pracy z komisji śledczej ds. kultury, mediów i sportu, a także niezależnie od niego telewizja Sky. Downing Street zdystansował się od tej informacji.

Cameron przyznał, że "w oparciu o wiedzę, którą ma obecnie, nie zatrudniłby Coulsona", co z jego strony uznano za zmianę tonu. Powtórzył też to, co mówił wcześniej, że o swojej niewinności były redaktor naczelny "NotW" zapewniał nie tylko jego, ale także innych, i gdyby miało się okazać, że kłamał, to odpowie za to przed sądem. Premier przeprosił za burzę, którą wywołało zatrudnienie Coulsona, choć nie za sam fakt zatrudnienia go.

Cameron stwierdził również, że nic nie wiedział też o tym, iż były zastępca Coulsona w "NotW" Neil Wallis doradzał swemu byłemu szefowi nieformalnie, gdy ten pracował już dla Camerona, w przededniu ubiegłorocznej kampanii wyborczej (Coulson doradzał z kolei Cameronowi, tym samym Wallis był pośrednio doradcą Camerona). Wallis był konsultantem ds. PR-u Scotland Yardu i z powodu jego zatrudnienia ze stanowiskami pożegnali się w minionych dniach komisarz policji i jego zastępca. O nieformalnych kontaktach Coulsona z Wallisem Cameron - jak twierdzi - dowiedział się w 17 lipca.

Premier bronił także swojego dyrektora ds. personalnych Eda Llewellyna, który nie zgodził się na to, by szef policji metropolitalnej Paul Stephenson powiadomił szefa rządu na temat Neila Wallisa (policja chciała zwrócić mu uwagę na potencjalny konflikt interesów Coulsona). Sprawę tę Stephenson ujawnił w czasie posiedzenia komisji śledczej Izby Gmin. Według lidera laburzystowskiej opozycji Eda Milibanda "była to celowa próba ukrycia niewygodnych faktów odnoszących się do roli Coulsona w aferze podsłuchowej przed premierem".

Będzie dochodzenie

W oświadczeniu otwierającym debatę nad skandalem podsłuchowym, Cameron poinformował, że dochodzenie w tej sprawie pod przewodnictwem sędziego lorda Levesona rozpocznie się już teraz, a pierwszy wstępny raport będzie gotów w ciągu 12 miesięcy. W skład komisji wejdą m.in. Shami Chakrabarti z organizacji praw człowieka "Liberty" oraz Elinor Goodman, była redaktorka działu politycznego telewizji Channel 4. Komisja zbada nie tylko działalność prasy, ale także mediów elektronicznych i społecznościowych.

zew, arb, PAP

Czytaj także

 0