Prezydent Syrii wypuścił z więzień pół tysiąca opozycjonistów

Prezydent Syrii wypuścił z więzień pół tysiąca opozycjonistów

Dodano:   /  Zmieniono: 
Baszar el-Asad (fot. Fabio Rodrigues Pozzebom / ABr)
Syryjskie władze zwolniły 553 osoby zatrzymane podczas demonstracji antyrządowych, co wydaje się pierwszą oznaką zastosowania arabskiego planu rozwiązania kryzysu. Jednocześnie w Syrii wciąż prowadzone są krwawe operacje sił bezpieczeństwa skierowane przeciw opozycjonistom.

Wiadomość o zwolnieniu zatrzymanych przyszła po ostrzeżeniu ze  strony Ligi Państw Arabskich, która zaapelowała o wdrożenie przyjętego 2 listopada przez Damaszek arabskiego planu wyjścia z kryzysu w Syrii. Państwa arabskie przestrzegły przed katastrofą, jeśli przemoc w Syrii będzie nadal trwała. Syryjska opozycja, domagająca się ustąpienia prezydenta Baszara el-Asada, i kraje Zachodu wyrażają wątpliwości co do zaangażowania reżimu we wdrożenie tego planu. Zwraca się uwagę, że od momentu przyjęcia planu przez Syrię w wyniku represji zginęło w tym kraju ponad 50 osób. Arabski plan przewiduje przed otwarciem dialogu między władzą a  opozycją całkowite zaprzestanie przemocy, zwolnienie osób zatrzymanych w ramach represji, wycofanie wojska z miast i swobodę poruszania się obserwatorów i mediów międzynarodowych.

"553 osoby zatrzymane podczas wydarzeń w Syrii i które nie mają krwi na rękach, zostały zwolnione" - podała oficjalna syryjska agencja Sana, podkreślając, że do zwolnienia ich doszło z okazji ważnego muzułmańskiego święta Id al-Adha, upamiętniającego ofiarę Abrahama i jego posłuszeństwo wobec Boga. Według danych syryjskich organizacji praw człowieka i ONZ podczas represji w Syrii od połowy marca zatrzymano kilka tysięcy ludzi, a ponad 3 tysiące zabito.

Według opozycji syryjskiej i Zachodu reżim Asada utracił wiarygodność, krwawo represjonując antyrządowe wystąpienia, choć wcześniej zapowiadał reformy, które nie doczekały się konkretyzacji, oraz zwalniając jedynie kilkuset zatrzymanych w czerwcu, choć wcześniej obiecywał amnestię powszechną.

PAP, arb

 0

Czytaj także