Winna kobieta?

Dodano:   /  Zmieniono: 
To błędy kontroli doprowadziły do katastrofy lotniczej, która pochłonęła 71 ofiar - potwierdził niewymieniony z nazwiska szwajcarski kontroler pełniący dyżur.
"W nocy, gdy doszło do katastrofy, byłem częścią systemu złożonego z ludzi, komputerów, nadzoru, systemu łączności i  przepisów. Wszystkie te części muszą działać bez zarzutu i w  koordynacji. Tragiczny wypadek wykazał, że w tym systemie pojawiły się błędy. Moją powinnością i odpowiedzialnością jako kontrolera ruchu lotniczego jest zapobieganie tego typu wypadkom" -  powiedział szwajcarskiej agencji prasowej kontroler agencji Skyguide, obiecując pełną współpracę z prowadzącymi śledztwo.
Rzecznik prasowy Skyguide potwierdził autentyczność oświadczenia kontrolera, nie podał jednak jego nazwiska.
Tylko jeden szwajcarski kontroler był na stanowisku, gdy w nocy z  1 na 2 lipca rosyjski samolot pasażerski i transportowy odrzutowiec firmy DHL zderzyły się w powietrzu nad południowymi Niemcami, w pobliżu granicy ze Szwajcarią.
Partner szwajcarskiego kontrolera miał wówczas przerwę w pracy. Jednocześnie automatyczna aparatura sygnalizacyjna była poddawana konserwacji, a główna linia telefoniczna nie działała z przyczyn technicznych.
Tymczasem, według agencji RIA-Nowosti, powołującej się na tygodnik "Focus", w momencie zderzenia pasażerskiego Tu-154 z transportowym Boeingiem 757 w szwajcarskim centrum kontroli lotów Skyguide oprócz kontrolera przebywała też nieznana kobieta.
Według niemieckiego pisma, była to "młoda asystentka", która zajmowała się "koordynacją danych o lotach". "Focus" dodaje, że  informację o kobiecie, która może być świadkiem tego, co się działo w centrum Skyguide, sprawdza prokuratura szwajcarskiego miasta Bulach.
"Nie wiemy jeszcze, co tam robiła, jakie miała zadania i czy to  ona zajmowała jedyną czynną linię telefoniczną" - powiedział tygodnikowi prokurator Berngard Heht.
W katastrofie nad południowymi Niemcami zginęło 71 osób, w tym 69, w większości dzieci i młodzieży, w rosyjskim samolocie.
nat, pap