Co wydarzyło się w szkole w Kielnie? Nauczycielka: „Zrobił się cyrk i wojna”

Co wydarzyło się w szkole w Kielnie? Nauczycielka: „Zrobił się cyrk i wojna”

Krzyż na książce, zdjęcie ilustracyjne
Krzyż na książce, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Shutterstock / Grzegorz Zdziarski
Z pozoru drobny incydent w szkole w Kielnie uruchomił lawinę, której nikt się nie spodziewał. W kilka godzin lokalna sprawa przerodziła się w ogólnopolską aferę, a nauczycielka, która wyrzuciła przedmiot w kształcie krzyża , stała się – jak twierdzi – obiektem hejtu. Została zawieszona w obowiązkach, ale zdecydowała się złożyć oficjalne odwołanie.

Nauczycielka ze szkoły w Kielnie na Kaszubach przekazała Polskiej Agencji Prasowej, że odwołała się od decyzji o zawieszeniu jej w obowiązkach służbowych. Dodała, że w szkole w Kielnie pracuje już jedenasty rok i wcześniej nie znalazła się w podobnej sytuacji. – To moja jedyna motywacja, żeby wrócić, bo ktoś na mnie czeka – zaznaczyła.

Tematowi obecnie przygląda się kuratorium i prokuratura.

Spór o krzyż. "Powiedzieli, że nie zdejmą. Więc zdjęłam"

Sprawa dotyczy incydentu, do którego doszło w jednej z sal lekcyjnych. Według relacji nauczycielki, nie wyrzuciła ona krzyża jako symbolu religijnego, lecz przedmiot jedynie w kształcie krzyża, który został użyty wcześniej przez jedną z uczennic w trakcie zabawy halloweenowej.

Zaznaczyła, że 15 grudnia 2025 roku przez większą część dnia zawieszka nie znajdowała się w sali. – To się stało, gdy miałam swoją ostatnią lekcję z siódmą klasą w grupie dziewięcioosobowej – wyjaśniła.

Według jej relacji, zawieszka została powieszona nad klatką chomika w momencie, gdy była odwrócona plecami do klasy. Gdy zauważyła, że „krzyż” wisi na ścianie, poprosiła, by uczniowie go zdjęli. – Oni powiedzieli, że nie zdejmą. A więc zdjęłam to i wyrzuciłam – relacjonowała.

Zaznaczyła przy tym, że osoby występujące w mediach w związku ze sprawą nie są jej uczniami. – Media ciągle pokazują jedną rodzinę i jednego chłopca, a ja go w ogóle nie uczę. Dzieci, z którymi fotografowała się posłanka PiS, są przypadkowe. Ja ich w ogóle nie uczę. Uczniowie z mojej grupy nie występują w mediach – podkreśliła.

„Zrobił się cyrk i wojna”. Nauczycielka mówi o hejcie

Zgodnie z jej relacją, ani rodzice trzynastoletnich uczniów, ani wychowawca klasy nie zgłaszali do niej żadnych zastrzeżeń ani próśb o wyjaśnienia. Jak stwierdziła, sprawa zaczęła żyć własnym życiem poza szkołą, podczas wieczornych rekolekcji w kościele.

Dodała, że przedmiot nie miał charakteru religijnego, a był elementem przebrania używanego podczas zabawy halloweenowej.

– Młodsza siostra uczennicy z mojej grupy była przebrana za straszydło, coś a’la śmierć czy zakonnica śmierci na Halloween. Mamy zdjęcia z zabawy halloweenowej. Dziewczynka miała tę zawieszkę: to słabej jakości plastik musztardowego koloru, pusty w środku – opisała.

Jak podkreśliła, oficjalnie nikt nie przedstawił jej zarzutów, a sytuacja szybko przerodziła się w protesty i pikiety. – Trudno powiedzieć, dlaczego dzieci powiesiły ten przedmiot na ścianie. Prawdopodobnie miała to być jakaś forma zabawy, żartu uczniowskiego – zaznaczyła.

Dodała, że w internecie ujawniono jej dane osobowe i zdjęcie, a fala hejtu uderza nie tylko w nią, ale także w szkołę i miejscowość. – Zrobił się cyrk i wojna – podsumowała.

Czytaj też:
Nauczycielka w centrum skandalu? Szefowa MEN reaguje. „To jest tym bardziej haniebne”
Czytaj też:
Spór o krzyż w szkole w Kielnie przeniósł się do Sejmu. „Satanista dziecko kroi i zjada”

Opracowała:
Źródło: PAP