"Chodzi o to, by Grecja, Włochy i Hiszpania upadły?"
- Może celem sankcji jest sprawić, by Włochy, Grecja i Hiszpania upadły i pozwoliły UE stać się mniejszym klubem - zażartował w rozmowie z Reuterem specjalista od obrotu ropą, który wolał pozostać anonimowy. Daje to obraz rosnącego niepokoju, że takie embargo uderzyłoby mocno w najsłabsze europejskie gospodarki, dla których szczególnie istotna jest ropa z Iranu. "Prawdopodobny wzrost cen wynikający z zakazu importu odczułyby wszystkie (europejskie) rafinerie, nie tylko te, które są ważnymi odbiorcami irańskiej ropy" - podała w ubiegłym tygodniu agencja ratingowa Fitch.
Niepokoje o ciągłość eksportu irańskiego surowca utrzymują cenę ropy powyżej 100 dol. za baryłkę, choć globalny wzrost gospodarczy jest słaby, a na rynek stopniowo wraca ropa z Libii - podał Reuters. Iran, który jest piątym z największych eksporterów ropy na świecie, ostrzegł, że sam może wstrzymać eksport surowca, i zagroził, iż sankcje mogą doprowadzić do wzrostu cen ropy do 250 dol. za baryłkę.
Trudny wybór Arabii
Aby sankcje były efektywne, konieczna jest współpraca ważnych naftowych klientów Iranu: Chin, Indii i Korei Południowej oraz eksportera - Arabii Saudyjskiej. Z tymi państwami "będą prowadzone rozmowy, aby skoordynować ich reakcje" - wyjaśnił zachodni dyplomata. Arabia Saudyjska stanęłaby przed trudnym wyborem, ponieważ eksportowanie większych ilości ropy do Europy, by zastąpić dostawy z Iranu, mogłoby zmusić ją do odstąpienia Teheranowi obiecujących rynków azjatyckich. A Iran to główny polityczny wróg Saudyjczyków - wyjaśnił Reuters.
Chińczycy byliby w siódmym niebie
Zdaniem wysokiej rangi menedżera z sektora naftowego, kolejnym warunkiem skuteczności embarga byłoby "poproszenie Chin, by nie importowały więcej surowca". Tymczasem źródła chińskie komentują, że kraj ten wchłonie każdą dodatkową ilość surowca po obniżonej cenie. - Fabryki będą zachwycone, mogąc wziąć więcej (ropy). Jeśli dojdzie do embarga, "będą to zdecydowanie dobre wieści dla chińskich zakładów - powiedział przedstawiciel największej rafinerii w Azji, należącego do Chin giganta Sinopec.
zew, PAP
