Niebezpieczna gra z Iranem

Niebezpieczna gra z Iranem

Siłowe rozwiązanie kwestii irańskiej może zakończyć się wojną. Z kolei rozwiązanie gospodarcze będzie skutkować drastycznym wzrostem cen ropy naftowej. W obu przypadkach ucierpi przede wszystkim Zachód.
Kontrowersyjny program atomowy Iranu – o którym wciąż nie wiadomo czy ma charakter wyłącznie cywilny, czy również wojskowy – urósł w ostatnich tygodniach do rangi największego wyzwania dla bezpieczeństwa ostatnich lat, a może i dekad. Każdy tydzień przynosi niepokojący wzrost napięcia między Teheranem a Zachodem. Izrael i Stany Zjednoczone rozważają możliwość karnego uderzenia na Iran, a Iran w odpowiedzi grozi zaatakowaniem niezaangażowanej w spór Turcji.

W ostatnim czasie świat obiegła bulwersująca informacja o ataku na brytyjską ambasadę w Teheranie – wszystko wskazuje na to, że szturm został zaplanowany i przeprowadzony przez irańskie władze. Wrogość i brak zaufania po obu stronach osiągnęły bardzo niebezpieczny poziom. Wprawdzie nikt nie ma interesu w wywoływaniu wojny w tym regionie, ale warto pamiętać, że w polityce racjonalne kalkulacje nie są jedynym czynnikiem decydującym o przebiegu wydarzeń. Co się stanie jeśli komuś - po jednej lub po drugiej stronie - puszczą nerwy i dojdzie do wymiany ognia? Taki scenariusz może zakończyć się eskalacją konfliktu w sposób całkowicie niekontrolowany.
Wielu ekspertów zwraca uwagę, że interwencja zbrojna nie może przynieść niczego dobrego – program atomowy w najlepszym przypadku zostanie opóźniony raptem o kilka lat. Zachód nie ma żadnej możliwości, by powstrzymać Iran przed dalszymi pracami w tym zakresie ponieważ zdobycie przez Teheran tajemnicy atomu ma poparcie większości irańskiego społeczeństwa (także kręgów liberalnych i świeckich). Interwencja może natomiast zakończyć się wojną - Iran dysponuje środkami, by na siłę odpowiedzieć siłą. W razie ataku Teheran mógłby zbombardować amerykańskie instalacje w państwach Zatoki Perskiej, Turcję, a także Izrael, wykorzystując w tym celu jako sojuszników Hamas i Hezbollah. Gdyby do tego doszło izraelska armia mogłaby wkroczyć do Libanu i Syrii - a to oznaczałoby już rozpoczęcie poważnego konfliktu regionalnego, którego konsekwencji nie sposób dziś przewidzieć.

Zachód ma jeszcze w zanadrzu sankcje gospodarcze, o których ostatnio dużo się mówi. Problem w tym, że tego typu sankcje również nie powstrzymają Iranu przed rozwojem programu atomowego - Teheran znajdzie pieniądze, by kontynuować prace nad okiełznaniem atomu. Skończy się tak jak zawsze – embargo dotknie zwykłych ludzi, bo – cytując klasyka – władza się zawsze wyżywi. Sankcje są poza tym bronią obosieczną. Nałożenie ich na Iran, który jest trzecim - po Arabii Saudyjskiej i Rosji - eksporterem ropy naftowej, może doprowadzić do gwałtownego i bolesnego wzrostu cen tego surowca na rynkach. Co stanie się ze światową gospodarką jeśli zamiast obecnych 100 dolarów za baryłkę ropy trzeba będzie płacić 150, a może i 200 dolarów? Czy pogrążony w głębokim kryzysie ekonomicznym Zachód jest na to gotowy?

Czytaj także

 0

Czytaj także