Sąd nie słucha skarg Tymoszenko. "To kiblowe sądownictwo"

Sąd nie słucha skarg Tymoszenko. "To kiblowe sądownictwo"

Dodano:   /  Zmieniono: 
Julia Tymoszenko (fot. Wprost)Źródło:Wprost
Sąd Apelacyjny w Kijowie odrzucił skargę na powtórne aresztowanie skazanej na siedem lat więzienia i przebywającej od ponad czterech miesięcy pod strażą byłej premier Ukrainy Julii Tymoszenko. Ta decyzja jest absurdalna - uznała obrona opozycjonistki.
- Dziś na Ukrainie pojawiło się sądownictwo "kiblowe". Jest to legalizacja prowadzenia posiedzeń sądu przy więziennym kiblu -  oświadczył adwokat Tymoszenko Serhij Własenko, informując dziennikarzy o  postanowieniu sądu. Obrońca przypomniał, że decyzję o powtórnym aresztowaniu byłej premier sąd pierwszej instancji podjął 8 grudnia podczas sesji wyjazdowej przeprowadzonej bezpośrednio w celi Tymoszenko w areszcie śledczym w kijowskiej dzielnicy Łukianiwka. Była premier uczestniczyła wtedy w posiedzeniu sądu leżąc w łóżku, z  którego od jakiegoś czasu nie wstaje z powodu problemów z kręgosłupem.

Własenko pokazywał wówczas prasie wniosek o aresztowanie Tymoszenko, wniesiony do sądu przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU). Wniosek ten związany jest ze śledztwem w sprawie przestępstw, które miała ona popełnić, kierując w latach 90. firmą Jednolite Systemy Energetyczne Ukrainy (JSEU).

W październiku Tymoszenko została skazana na siedem lat więzienia za  nadużycia, których miała dopuścić się przy zawieraniu umów gazowych z  Rosją. Wyrok ten poważnie zachwiał stosunkami między Ukrainą a UE, która uznała, że władze ukraińskie mają wybiórczy stosunek do prawa. Sprawa Tymoszenko była jedną z przyczyn zmian w porządku szczytu Ukraina-UE, który odbył się w poniedziałek w Kijowie. Zamiast oczekiwanego parafowania negocjowanej od kilku lat ukraińsko-unijnej umowy stowarzyszeniowej doszło tam jedynie do ogłoszenia końca rozmów w  sprawie tego układu. Przewodniczący Rady Europejskiej Herman Van Rompuy otwarcie przyznał, że przeszkodą w parafowaniu są związki między władzą sądowniczą a  polityką na Ukrainie, czego symbolem jest przypadek Tymoszenko.

zew, PAP