Tymoszenko wciąż skazana na 7 lat więzienia. "To farsa"

Tymoszenko wciąż skazana na 7 lat więzienia. "To farsa"

Dodano:   /  Zmieniono: 
Julia Tymoszenko (fot. WPROST) / Źródło: Wprost
Sąd apelacyjny w Kijowie utrzymał w mocy wyrok siedmiu lat więzienia dla byłej premier Ukrainy Julii Tymoszenko, skazanej przez sąd pierwszej instancji za nadużycia przy zawieraniu kontraktów gazowych z Rosją w 2009 roku. - Wyrok Sądu Dzielnicy Peczersk w sprawie skazanej Tymoszenko nie podlega zmianie i staje się prawomocny - oświadczyła sędzia sądu apelacyjnego Ołena Sytajło.
Rozprawa toczyła się przy pustej sali - nie uczestniczyła w niej ani Tymoszenko, ani jej adwokaci. Dzień wcześniej była premier oświadczyła, że nie będzie brała udziału w "farsie" w sądzie, w którym nie może liczyć na sprawiedliwy wyrok.  - Nie widzę konieczności dalszego uczestniczenia w farsie, z którą mamy do czynienia w  ukraińskich sądach. Nie będę szukać w nich prawdy, bo tam jej nie ma. Jeśli chcą, niech sami bawią się w swoją "krzyworządność", ukazując światu brak moralności i zdradliwość -  wypowiedź o takiej treści przekazała Tymoszenko za pośrednictwem służb prasowych swej partii Batkiwszczyna (Ojczyzna).

Była premier została skazana na więzienie w październiku. Prócz wyroku siedmiu lat więzienia Tymoszenko otrzymała trzyletni zakaz zajmowania stanowisk państwowych, oraz została zobowiązana do wypłacenia państwowej firmie paliwowej Naftohaz Ukrainy odszkodowania w  wysokości 1,5 mld hrywien (ok. 600 mln złotych). Według sądu była to  wartość strat, które poniósł Naftohaz w wyniku zawarcia przez Tymoszenko niekorzystnych umów gazowych z Rosją. Wyrok więzienia dla opozycyjnej polityk poważnie zachwiał stosunkami między Ukrainą a UE, która uznała, że władze ukraińskie mają wybiórczy stosunek do prawa.

Sprawa Tymoszenko była jedną z przyczyn zmian w porządku obrad szczytu Ukraina-UE, który odbył się 19 grudnia w Kijowie. Zamiast oczekiwanego parafowania negocjowanej od kilku lat ukraińsko-unijnej umowy stowarzyszeniowej doszło tam jedynie do  ogłoszenia końca rozmów w sprawie tego porozumienia. Choć wyrok na Tymoszenko stał się właśnie prawomocny, była premier pozostanie na razie w areszcie śledczym w Kijowie, w którym przebywa od  początku sierpnia. Przyczyną jest decyzja o jej powtórnym aresztowaniu, wydana 8 grudnia przez sąd na  wniosek Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. Służba ta prowadzi śledztwo w  sprawie przestępstw, które Tymoszenko miała popełnić, kierując w latach 90. firmą Jednolite Systemy Energetyczne Ukrainy (JSEU).

Po ogłoszeniu wyroku skazującego ukraińscy obrońcy praw człowieka twierdzili, że w ich kraju nie ma więzienia, w którym Tymoszenko mogłaby odbywać swą karę. Żadna z istniejących placówek więziennych na Ukrainie nie jest przystosowana do przyjęcia osoby, która pełniła funkcje, dające jej dostęp do największych tajemnic państwowych -  wyjaśniano. Tymoszenko uważa, że wyrok na nią zapadł z inspiracji otoczenia prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza, z którym konkurowała w zwycięskich dla niego wyborach prezydenckich na początku ubiegłego roku.

PAP, arb

 0

Czytaj także