Bananami w parlament. Słowacy mają dość swoich polityków

Bananami w parlament. Słowacy mają dość swoich polityków

Dodano:   /  Zmieniono: 
Korumpowani przez Pentę byli m.in. ministrowie z rządu Roberta Fico (fot. REUTERS/Petr Josek/FORUM) 
Kilka tysięcy osób demonstrowało w Bratysławie, wyrażając niechęć do polityki i oburzenie doniesieniami o korupcji oraz powiązaniach polityków z biznesem. W trakcie demonstracji obrzucono parlament i pałac prezydenta jajkami i bananami.
Na transparentach uczestników protestu pojawiły się hasła: "Dość waszych kłamstw" i "Goryle za kraty", nawiązujące do  opublikowanych w ostatnim czasie w internecie akt z akcji oznaczonej kryptonimem "Goryl", czyli transkrypcji zapisów z podsłuchów służb specjalnych, potwierdzających korumpowanie przez czesko-słowacką firmę Penta polityków prawicy i lewicy. Jeżeli dokumenty te okażą się prawdziwe, będzie to największa afera korupcyjna w historii Słowacji. Przeprowadzenie akcji "Goryl" potwierdził już szef słowackiego resortu spraw wewnętrznych Daniel Lipszic. O jej szczegółach mówili też niektórzy słowaccy policjanci.

Ujawnione materiały dowodziły korumpowania przez Pentę zarówno polityków z czasów drugiego rządu Mikulasza Dzurindy (2002-2006), dziś szefa dyplomacji w centroprawicowym rządzie Ivety Radiczovej, jak i  późniejszego gabinetu Roberta Fica - obecnie szefa lewicowej opozycji, która według sondaży ma największe szanse na zwycięstwo w wyznaczonych na marzec wyborach. Doniesienia te sprawiły, że coraz więcej Słowaków całkowicie odwraca się od polityki i deklaruje, że 10 marca nie pójdzie głosować. Choć na demonstrację na placu Słowackiego Powstania Narodowego w Bratysławie przyszło kilku polityków, ludzie odwracali się od nich, a największy posłuch budził mieszkający na Słowacji kanadyjski dziennikarz Tom Nicholson, który jako pierwszy poinformował o aktach operacji "Goryl". Jego zdaniem protesty mogą wywołać nerwowość na najwyższych stanowiskach. - Nieczęsto się zdarza, że ludzie wychodzą na  ulice, więc przyniesie to co najmniej ten skutek, że politycy będą bardziej uważać i zdecydują się odciąć od związków z grupami inwestycyjnymi - ocenił.

PAP, arb