Niezależnie od werdyktu pozostaje kwestia Bo Xilaia, zwolnionego ze stanowiska partyjnego sekretarza Czungcingu (Chongqing, miasto wydzielone na prawach prowincji) w Syczuanie. Proces 53-letniej Gu, znanej prawniczki, określany jest jako najbardziej polityczny od 30 lat. Jej mąż, Bo Xilai, został zawieszony w prawach członka 25-osobowego politbiura Komitetu Centralnego KPCh (ustępujcego rangą jedynie Komitetowi Stałemu partii). Obecnie przeciwko Bo toczy się śledztwo, co praktycznie kończy jego karierę polityczną. Zdaniem Reutera skazanie Gu może być preludium do formalnego ukarania jej męża, oskarżonego o naruszenie partyjnej dyscypliny - co zazwyczaj jest eufemizmem używanym do określenia korupcji i wykorzystywania stanowiska. Jeśli partyjne kierownictwo zdecyduje się na te oskarżenia, Bo może grozić według Reutera również oskarżenie w związku z morderstwem popełnionym przez Gu.
Bo, syn rewolucjonisty, według jego lewicowych zwolenników był postacią charyzmatyczną ze względu na wysiłki, jakie podejmował, by przywrócić kontrolę partyjną nad oszałamiającym, lecz tworzącym nierówności wzrostem gospodarczym. Miał jednak potężnych wrogów, którzy z kolei uważali go za oportunistę. Niebezpieczne dla Bo może być również przyznanie się do winy czterech policjantów, którzy starali się pomóc mu uchronić jego żonę przed dochodzeniem.
PAP, arb