Walki w Gazie preludium dla ataku na Iran?

Walki w Gazie preludium dla ataku na Iran?

Dodano:   /  Zmieniono: 
fot.sxc.hu 
Konflikt izraelsko- palestyński, zdaniem analityków, może być wstępem do ataku na Iran. Media ostrzegają jednak, że atak na to państwo przyniósłby dramatyczne skutki dla gospodarki światowej.
Izraelski premier nie wyklucza inwazji lądowej na Strefę Gazy rządzoną przez Hamas, który jest bliskim sojusznikiem Teheranu. W weekend Izrael powołał 75 tys. rezerwistów oraz wysłał jednostki wojskowe na granicę ze Strefą Gazy. Następnie wojsko nadało na palestyńskich częstotliwościach komunikat o zbliżającym się rozpoczęciu "drugiej fazy operacji" [po atakach lotniczych - red].

Pomimo sygnałów o możliwości zawarcia porozumienia między Palestyńczykami a Żydami ze strony pośredniczącego w rozmowach prezydenta Egiptu istnieje duże prawdopodobieństw, że Izrael nie przerwie nalotów do czasu całkowitego zniszczenia wojskowej infrastruktury Gazy. Celem takiego działania byłoby "oczyszczenie pola" przed atakiem na Iran. Mimo że relacje między Hamasem a Iranem popsuły się na tle stosunku do wojny w Syrii (Hamas nie okazuje oczekiwanego przez Teheran poparcia dla reżimu Baszara al-Asada), jest możliwość, że w razie izraelskiego ataku na Iran Hamas otworzy drugi front (terrorystyczny) właśnie w Izraelu.

Domniemanie o oczyszczaniu pole może potwierdzać zniszczenie przez lotnictwo Izraela fabryki broni w Sudanie, gdzie remontowano i składano irańską broń, przemycaną następnie do Gazy. Według raportu Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej, który przeciekł do mediów w maju 2013 roku Teheran może skończyć budowę bomby atomowej. Wcześniej przedstawiciele izraelskiej armii mówili, że operacja wojskowa przeciwko Iranowi może być skuteczna, gdy dojdzie do niej najpóźniej na siedem miesięcy przed skonstruowaniem bomby. Termin się zatem zgadza. W takim układzie planowane na ten tydzień brukselskie negocjacje z udziałem Iranu należałoby traktować jako rozmowy ostatniej szansy.

Potencjalny atak na Iran może spowodować jednak dramatyczne skutki dla światowej gospodarki. Teheran oświadczył, że w razie użycia siły zablokuje cieśninę Ormuz, przez którą codziennie przepływają tankowce z 15,5 mln baryłek ropy na pokładzie. To 20 proc. globalnego zużycia tego paliwa. Nie jest wykluczone również zbombardowanie przez Iran instalacji naftowych w krajach sprzymierzonych z USA bądź ataki na tankowce na Oceanie Indyjskim. Najczarniejsze scenariusze mówią o wzroście ceny baryłki z obecnych 87 dol. do ponad 200 dol. za baryłkę.

forsal.pl, ml